Poznań pod lodem: Szpitale pękają w szwach
Od samego rana do poznańskich szpitali trafia nieprzerwana fala pacjentów z urazami ortopedycznymi. Gołoledź, która zaskoczyła rano pieszych i kierowców, zbiera żniwo, a statystyki z każdą godziną stają się coraz bardziej niepokojące. Najgorsza sytuacja panuje w kluczowych placówkach medycznych, gdzie limity przyjęć dawno przestały istnieć.
W Szpitalu Wojewódzkim przy ul. Lutyckiej w kolejce do przyjęcia czeka obecnie około 70 osób. Skala problemu jest ogromna, biorąc pod uwagę, że oddział dysponuje zaledwie 11 łóżkami. Pacjenci zgłaszają się przede wszystkim ze złamaniami bioder i kolan, urazami nóg, skręconymi kostkami oraz urazami głowy. Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim przy ul. Szwajcarskiej, gdzie pomoc próbuje uzyskać w tej chwili około 85 osób.
Dramat w szpitalu klinicznym: "Nie wiemy, ilu jest pacjentów"
Źle sytuacja wygląda również w Szpitalu Klinicznym im. Heliodora Święcickiego przy rondzie Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Skala napływu poszkodowanych jest tam tak duża, że personel medyczny przestał nadążać z ewidencją. Ruch na tamtejszym SOR-ze jest obecnie tak duży, że lekarze nie są w stanie precyzyjnie ustalić, jak wielu pacjentów oczekuje na pomoc.
Świadkowie i pacjenci nie kryją przerażenia tym, co widzą na miejscu. Z relacji osób oczekujących wynika, że na korytarzach większości SOR-ów panuje ogromny ścisk, a czas oczekiwania na pomoc wydłuża się z każdą minutą. Niektórzy z braku wolnych krzeseł kładą się bezpośrednio na podłodze, bo ból towarzyszący urazom nie pozwala im na wielogodzinne stanie w kolejce.
Wielkopolska sparaliżowana: Setki kolizji i zamknięte szkoły
Sytuacja w szpitalach to wynik pogodowego armagedonu, który zablokował region. Przez fatalne warunki drogowe czas dojazdu karetek pogotowia w Poznaniu znacząco się wydłużył.
Nie najlepiej jest też w pozostałych regionach Wielkopolski. Według najnowszych danych doszło już do ponad 200 kolizji drogowych. Paraliż dotknął także system edukacji, ponieważ blisko 250 szkół w całym regionie zdecydowało się na odwołanie zajęć. Autobusy szkolne i nauczyciele po prostu nie byli w stanie bezpiecznie dotrzeć do placówek.
Będziemy Was informować na bieżąco o sytuacji w pozostałych poznańskich szpitalach, gdy tylko uda nam się uzyskać nowe informacje.
Choć sytuacja na chodnikach jest już lepsza, nadal przyłączamy się do apelu służb: Jeśli możecie zostać w domu, zróbcie to.