Spis treści
Dramat w Wysokiej. Ewakuacja przed przyjazdem służb
Wtorkowy pożar z 24 marca w miejscowości Wysoka pod Piłą nadal wstrząsa opinią publiczną. W objętym ogniem lokalu zginęło dwoje maluchów: zaledwie półtoraroczny Leon oraz jego trzyletnia siostra Lenka. Tragiczne wydarzenia rozpoczęły się tuż po godzinie 8:00 rano, a przybyli na miejsce strażacy błyskawicznie przystąpili do działań ratowniczych. Choć część lokatorów zdołała ewakuować się z obiektu zanim nadjechały służby, to dwoje dzieci zostało wyniesionych z zadymionego pomieszczenia w stanie pełnej nieprzytomności.
Natychmiast podjęto resuscytację krążeniowo-oddechową. Niestety, po około godzinie lekarz z załogi Lotniczego Pogotowia Ratunkowego stwierdził zgon dzieci - mówił Martin Halasz z Państwowej Straży Pożarnej.
Matka Leona i Lenki uciekła przez okno. Trwa dochodzenie
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przerażone maluchy prawdopodobnie szukały ratunku przed płomieniami w domowej łazience. Z kolei ich 24-letnia matka zdołała ewakuować się z płonącego lokum skacząc przez okno, po czym z symptomami zatrucia gazami pożarowymi została przetransportowana do placówki medycznej. Wiadomo również, że poszkodowana rodzina stała się najemcami tego mieszkania stosunkowo niedawno.
Postępowanie wyjaśniające w związku z tym koszmarnym zdarzeniem nadzorują obecnie śledczy z chodzieskiej prokuratury. Na czwartek, 26 marca, wyznaczono termin przeprowadzenia autopsji obu ciał, co pozwoli precyzyjniej wskazać bezpośrednie przyczyny tego dramatu.
Przedstawiciele organów ścigania dodają, że nieustannie zabezpieczają ślady, planują przesłuchania kolejnych świadków oraz wnikliwie weryfikują całą dokumentację techniczną budynku.
Zwarcie instalacji powodem pożaru? Zniszczone mieszkanie
Jednym z głównych wątków branych aktualnie pod lupę przez detektywów jest potencjalne zwarcie w sieci elektrycznej, które mogło zainicjować pojawienie się ognia. Niemniej jednak kategoryczne wnioski zostaną sformułowane dopiero w momencie, gdy swoimi opiniami podzielą się powołani eksperci, a całe dochodzenie dobiegnie końca.
Ratownikom ostatecznie udało się stłumić płomienie, ale żywioł doszczętnie strawił między innymi kuchenne pomieszczenie oraz korytarz w lokalu, w którym pojawiło się zarzewie ognia. Dla krewnych zmarłych dzieci oraz całej lokalnej społeczności z Wysokiej jest to gigantyczna tragedia, o której bardzo trudno będzie zapomnieć w nadchodzącym czasie.