Straszny finał policyjnej interwencji w Poznaniu! Sceny jak z horroru, mężczyzna nie żyje

2026-05-05 10:38

Miała to być standardowa akcja ratunkowa, a zakończyła się śmiercią przypadkowej osoby. Kiedy służby medyczne i funkcjonariusze w Poznaniu ratowali człowieka z poważną raną szyi, w działania wmieszał się inny mężczyzna. Policjanci użyli wobec niego gazu pieprzowego, co doprowadziło do tragicznego finału.

Policyjny radiowóz na autostradzie w nocy

i

Autor: Wygenerowane przez AI/ Wygenerowane przez AI Policyjny radiowóz na autostradzie w nocy

Dramat na ulicy Sienkiewicza w Poznaniu. Mężczyzna podciął sobie gardło

Tragiczne wydarzenia rozegrały się w sobotę, 4 maja, na poznańskiej ulicy Sienkiewicza. Służby odebrały zgłoszenie o godzinie 22:18. Z relacji wynikało, że ranny przebywał w pobliżu jednego ze sklepów, gdzie samookaleczył się przy pomocy rozbitego szkła. - Mężczyzna krwawił - powiedział "Super Expressowi" mł. insp. Andrzej Borowiak z KWP w Poznaniu.

Jak przekazał w rozmowie z "Super Expressem" młodszy inspektor Andrzej Borowiak z poznańskiej policji, sytuacja szybko stała się jeszcze bardziej napięta. Kiedy załoga karetki ratowała desperata, na miejscu niespodziewanie zjawił się przypadkowy przechodzień.

- Wdał się w awanturę, przeszkadzając w pomocy rannemu. Nie reagował na polecenia zachowania się zgodnie z prawem i nieprzeszkadzania w interwencji - zrelacjonował funkcjonariusz.

W odpowiedzi na agresywne zachowanie 40-latka, policjanci zdecydowali się na obezwładnienie go gazem pieprzowym.

Śmierć 40-latka na poznańskich Jeżycach. Policja i prokuratura badają sprawę

Dalszy rozwój wypadków przyniósł fatalne konsekwencje. Uspokajany przez mundurowych awanturnik nagle osunął się na ziemię, tracąc przytomność. Zespół medyczny musiał natychmiast podzielić swoje siły i przystąpić do ratowania drugiego pacjenta. Mimo błyskawicznie podjętej akcji reanimacyjnej i desperackiej walki o przywrócenie funkcji życiowych, 40-latek zmarł na miejscu.

Rzecznik wielkopolskiej policji wyjaśnia, że wezwany na miejsce biegły medycyny sądowej dokonał wstępnych oględzin. Specjalista nie był w stanie jednoznacznie ustalić bezpośredniego powodu śmierci, jednak nie stwierdził też na gorąco udziału osób trzecich w tym zgonie.

- Zawiadomiliśmy o sprawie prokuraturę i prokurator także był na miejscu wydarzenia. Sprawa jest także badana przez oficerów komórek kontroli w Policji - podkreślił mł. insp. Borowiak.

W międzyczasie w internecie zaczęły krążyć nieoficjalne wersje zdarzeń. Użytkownicy mediów społecznościowych sugerowali, że ofiara interwencji rzekomo próbowała jedynie pomóc znajomemu i padła ofiarą ataku ze strony mundurowych.

- Nie będę się do tego odnosił

- tymi słowami doniesienia internautów uciął w wypowiedzi dla "Super Expressu" inspektor Borowiak. Pierwszy z poszkodowanych, który zranił się pod sklepem, został pomyślnie przetransportowany do placówki medycznej, a jego stan jest stabilny. Kluczowe dla śledztwa będą teraz wyniki specjalistycznych badań zmarłego 40-latka.

- Sekcja zwłok 40-latka odbędzie się 6 maja

Taką informację przekazał "SE" prokurator Łukasz Wawrzyniak, reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Poznaniu. Reporterka "Super Expressu" ustaliła, że policjanci mieli kamery na mundurach. Nagrania z nich będą dowodem w sprawie.

Pokój zbrodni - Udusił Polkę