Czwartkowy wypadek na wysokości Wrześni miał fatalne w skutkach konsekwencje. Zgłoszenie o dramatycznym zdarzeniu na autostradzie A2 wpłynęło do ochotników z Kleszczewa wczesnym rankiem, mniej więcej o godzinie 4:30. Z niewyjaśnionych dotąd przyczyn samochód dostawczy przewrócił się na dach na pasach prowadzących w stronę Świecka. Życia mężczyzny siedzącego za kierownicą busa nie udało się uratować.
W rejonie tragedii błyskawicznie zaroiło się od przedstawicieli służb ratunkowych, którzy prowadzili skomplikowane działania na roztrzaskanym pojeździe. Do pomocy zadysponowano potężne siły strażackie, w tym jednostki ochotnicze z Kleszczewa i Dominowa. Wsparcie zapewnili również funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej, wysyłając na autostradę dwa wozy z szóstej jednostki w Poznaniu oraz ratowników ze Środy Wielkopolskiej.
Skala porannego incydentu wymusiła interwencję załogi karetki pogotowia oraz wezwanie śmigłowca należącego do Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Śledczy z wydziału ruchu drogowego wciąż zabezpieczają ślady i ustalają dokładne okoliczności dramatu. Równolegle na miejscu pracuje specjalistyczny patrol autostradowy, którego głównym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo pozostałych podróżnych oraz tymczasowe zarządzanie przepływem pojazdów na zablokowanym odcinku.
Skutki porannego wypadku cały czas wpływają na płynność przejazdu w kierunku zachodniej granicy. Podróżujący autostradą muszą poruszać się wyłącznie jednym, udostępnionym pasem ruchu. Służby apelują do wszystkich zmotoryzowanych o zdjęcie nogi z gazu i przygotowanie się na możliwe zatory, dopóki wrak nie zostanie usunięty z jezdni.
Polecany artykuł: