Studenci Politechniki Poznańskiej wygrali prestiżowe zawody na Florydzie. Pokonali 35 ekip z całego świata
Młodzi konstruktorzy z Poznania odnieśli ogromny sukces za oceanem. Podczas zawodów lotniczych SAE Aero Design East, które odbyły się na Florydzie, ekipa z Politechniki Poznańskiej stanęła na najwyższym stopniu podium. Wygrali oni w kategorii Regular, uznawanej za najbardziej prestiżową część całego cyklu. Zawody te są organizowane od 40 lat i przyciągają najlepsze uczelnie techniczne z całego globu, co sprawia, że konkurencja jest wyjątkowo silna. W tym roku Polacy musieli zmierzyć się z 35 innymi drużynami, które przyjechały do Stanów Zjednoczonych z własnoręcznie zbudowanymi modelami samolotów.
Co rok odbywają się dwie edycje, East oraz West, w ramach których ekipy studentów z uczelni z całego świata przyjeżdżają, żeby rywalizować z własnoręcznie zaprojektowanymi, zbudowanymi, pilotowanymi samolotami o takich niewielkich rozmiarach, można powiedzieć też modelami. W tym roku właśnie na razie mamy za sobą edycję East, którą faktycznie udało nam się wygrać w kategorii Regular, ponieważ zawody Aero Design są rozgrywane w trzech kategoriach. W kategorii Regular, tej najbardziej prestiżowej, w tym roku mija już 40 lat, od kiedy pierwszy raz takie zawody w tej kategorii były rozegrane, więc tym fajniej, że akurat ten sukces udało się osiągnąć w takim rocznicowym momencie – powiedział Antoni Dąbkiewicz z Klubu Lotniczego Politechniki Poznańskiej.
Jak wygląda rywalizacja w zawodach SAE Aero Design? Liczył się spryt i butelki wody
Zasady konkursu są proste, ale wymagają od studentów ogromnej wiedzy technicznej i strategicznego myślenia. Każda ekipa musi zaprojektować i zbudować samolot, który będzie w stanie unieść jak największy ciężar i bezpiecznie wykonać lot nad lotniskiem. W tym roku zadanie polegało na transportowaniu butelek z wodą. Drużyny mogły wybierać między butelkami pełnymi, które ważą około 1,8 kilograma (4 funty), a mniejszymi, wypełnionymi tylko w jednej czwartej. Choć za mniejsze butelki można było dostać więcej punktów, studenci z Poznania postawili na inny wariant. Po dokładnych wyliczeniach uznali, że lepiej załadować mniej dużych butelek, co pozwoliło im zbudować mniejszy i znacznie szybszy samolot.
Nasza analiza wykazała, że w efekcie opłacają się bardziej te butelki pełne, pomimo że są nieco mniej punktowane, ale jednak trzeba ich mieć na pokładzie dużo mniej, ponieważ punktowo za każdą butelkę pełną trzeba mieć cztery butelki te właśnie takie niepełne. Więc nawet jeżeli za butelki pełne mieliśmy nieco mniej punktów, to ten samolot był dużo mniejszy, bardziej kompaktowy, a dzięki temu też szybszy i dzięki temu dużo lepiej sobie radził w warunkach, jakie pojawiły się na zawodach – tłumaczył Antoni Dąbkiewicz.
Dzięki takiemu podejściu samolot poznańskich studentów świetnie radził sobie z wiatrem i innymi trudnymi warunkami pogodowymi na Florydzie. Podczas gdy inne maszyny miały problemy z utrzymaniem się w powietrzu, polska konstrukcja latała stabilnie i bezbłędnie wykonywała kolejne okrążenia nad lotniskiem.
Nietypowa konstrukcja samolotu poznańskich studentów. Winglety i kadłub generujący siłę nośną
Sukces nie byłby możliwy bez innowacyjnych rozwiązań technicznych. Samolot zbudowany przez studentów z Poznania wyróżniał się na tle innych maszyn swoją budową. Zastosowano w nim układ, w którym kadłub płynnie łączy się ze skrzydłami i sam w sobie pomaga unosić samolot w górę. Dodatkowo ekipa zdecydowała się na montaż wingletów, czyli specjalnie zakrzywionych końcówek na skrzydłach. Jest to element bardzo trudny do zaprojektowania i wykonania, dlatego większość drużyn w ogóle z niego rezygnuje. Polacy wykorzystali jednak nowoczesne programy komputerowe do symulacji, co pozwoliło im precyzyjnie wyliczyć kształt tych elementów i zyskać przewagę nad konkurencją.
Konstrukcyjnie postawiliśmy na układ blended wing body, czyli kadłub, który jest również powierzchnią nośną, czyli generuje siłę nośną i płynnie przechodzi w skrzydło. Nie jest jakby odrębnym elementem, tylko jest płynnie wbudowany w skrzydło. Do tego taki element charakterystyczny, czyli wysoko ustawiona belka ogonowa. [...]I taka ciekawostka, którą mogliśmy przeanalizować dzięki dostępowi do nowoczesnych narzędzi symulacyjnych, czyli winglety, to są takie zakrzywione końcówki na skrzydłach. To jest element, który zawsze wzbudza dużą sensację, bo jest bardzo skuteczny, ale na tyle trudny w obliczeniu i wykonaniu, że mało która ekipa się decyduje, żeby go wykorzystać – wyjaśnił Antoni Dąbkiewicz.
W prace nad zwycięskim projektem zaangażowanych było około 20 osób z koła naukowego. Ich wspólny wysiłek sprawił, że polska myśl techniczna została doceniona na arenie międzynarodowej w jednym z najważniejszych konkursów dla młodych inżynierów. Po sukcesie na wschodnim wybrzeżu USA studenci mogą teraz dzielić się swoimi doświadczeniami i planować kolejne starty w nadchodzących edycjach zawodów.