Agresja zamiast opłaty za postój
Do bulwersującego incydentu doszło po wystawieniu wezwania do zapłaty za brak ważnego biletu parkingowego. Młody kierowca, zamiast uregulować należność lub złożyć formalne odwołanie, postanowił dać upust swojej złości w mailu skierowanym do pracownika Zarządu Dróg Miejskich. Wiadomość była przesycona nienawiścią, groźbami oraz wulgaryzmami, które uderzały nie tylko w kontrolera, ale także w jego rodzinę. Urzędnicy zareagowali błyskawicznie, zgłaszając sprawę na policję oraz informując rektora uczelni, na której studiuje agresor. Władze uniwersyteckie zapowiedziały już wszczęcie postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. Przedstawiciele ZDM podkreślają, że nie ma zgody na hejt i upokarzanie ludzi za to, że rzetelnie wykonują swoją pracę.
Zarząd Dróg Miejskich upublicznił fragment otrzymanej korespondencji (zachowano pisownię oryginalną):
„Słuchaj zachowałeś się jak ostatnia s*** c*** p*** i widać k***, że gdy byłeś młody to stary r*** cię w d*** k*** od m***, skoro postanowiłeś, że zostaniesz kontrolerem i będziesz z samego rana w*** mandaty studentom mieszkającym na kampusie” - napisał student.
Urzędnicy mówią dość
Drogowcy przypominają oczywistą, choć często zapominaną prawdę: pracownicy strefy płatnego parkowania to nie anonimowy system, lecz ludzie dbający o porządek w mieście. Ochrona ich godności i bezpieczeństwa jest dla pracodawcy priorytetem, dlatego incydent potraktowano z pełną powagą. Skierowanie sprawy do organów ścigania ma być wyraźnym sygnałem, że wirtualna agresja niesie za sobą realne konsekwencje prawne. Zachowanie studenta spotkało się również z ostrą krytyką w mediach społecznościowych, gdzie internauci nie szczędzili gorzkich słów pod adresem autora wiadomości.
„Trzeba być mega geniuszem, żeby napisać coś takiego, dopisać, że jest się studentem i jeszcze się podpisać xD” - komentuje jeden z internautów (pisownia oryginalna).
„Biedny studencik, aż żal, że dostał wyzwanie do zapłaty, ale mamusia z tatusiem pokryją koszta” - drwi kolejny użytkownik sieci.