Dramat rozegrał się wczesnym rankiem, około godziny 7:00, na terenie niewielkiej miejscowości Obrzycko niedaleko Szamotuł. 46-letnia Ewelina O. opuszczała właśnie swoją posesję, kierując się do pracy. Kobieta planowała wsiąść do auta i ruszyć w stronę szamotulskiego liceum, gdzie uczyła języka ojczystego. Z relacji dyrektora placówki wynika, że pedagożka cieszyła się ogromną sympatią, wyróżniała się empatią oraz rzetelnym podejściem do swoich obowiązków. Młodzież chętnie uczestniczyła w jej zajęciach, o czym świadczą liczne wpisy na szkolnych profilach społecznościowych.
W gronie dawnych podopiecznych kobiety znajdował się również Paweł Sz. Feralnego poranka 36-latek przygotował zasadzkę i zaatakował w momencie, gdy ofiara otworzyła drzwi domu. Z relacji sąsiadki, której córka widziała całe zajście, wynika, że przed oddaniem pierwszego strzału Ewelina O. zdołała jeszcze zwrócić się do napastnika.
Po krótkiej chwili padł kolejny strzał, który ugodził polonistkę bezpośrednio w głowę. Głośny huk błyskawicznie rozszedł się po okolicy, alarmując mieszkającą w tym samym budynku matkę ofiary. Przerażona kobieta natychmiast wyjrzała przez okno, by sprawdzić, co dokładnie się wydarzyło.
W wyniku tej wstrząsającej tragedii życia pozbawiono zarówno 46-letnią Ewelinę O., jak i samego napastnika, Pawła Sz. Ratownicy medyczni nie byli w stanie pomóc żadnemu z nich.
Nowe fakty o morderstwie polonistki w Szamotułach
Piotr Żytnicki, dziennikarz "Gazety Wyborczej", informuje, że dwanaście miesięcy po tych dramatycznych wydarzeniach organy ścigania nadal badają wiele wątków. Reporter dotarł do akt sprawy, z których jasno wynika, iż wcześniej pedagożka nigdy nie zgłaszała policji żadnych obaw ani niepokojących incydentów.
Funkcjonariuszom nie udało się natrafić na jakikolwiek ślad kontaktu pomiędzy ofiarą a 36-letnim sprawcą. Istotnym punktem zaczepienia stał się dopiero nośnik pamięci zabezpieczony przy ciele mężczyzny. Odkryto tam specjalne katalogi nazwane „Zdjęcia E” oraz „Wideo E”. Zawierały one fotografie polonistki oraz materiały filmowe rejestrowane z ukrycia w rejonie placówki edukacyjnej i miejsca zamieszkania 46-latki. To bezsprzecznie potwierdza, że oprawca od dłuższego czasu inwigilował swoją dawną wychowawczynię.
Z ustaleń śledczych wynika, że napastnik zmagał się z ogromną samotnością. Niedługo przed atakiem zmarła jego matka, a nieco wcześniej dom rodzinny opuścił brat. Służby biorą pod uwagę kilka hipotez dotyczących motywu, analizując między innymi chorobliwą fascynację, zazdrość oraz ewentualne problemy natury psychiatrycznej.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez dziennikarza, kluczowych szczegółów dostarczyła przyrodnia siostra napastnika. Kobieta zeznała, że jej brat zapałał ogromnym uczuciem do pedagożki jeszcze w czasach edukacji gimnazjalnej. Później, gdy objęła ona wychowawstwo w jego klasie, ta dziwna fascynacja przybrała na sile.
Zakochany mężczyzna regularnie pojawiał się w okolicach miejsca zamieszkania 46-latki, chcąc spędzać czas jak najbliżej swojej dawnej nauczycielki. Swoje przemyślenia notował na kartkach.
"Obiektem mojej miłości nie jest koleżanka z klasy czy inna osoba w podobnym wieku. To moja nauczycielka i zarazem wychowawczyni. Wiem, że to trochę dziwne".
Pomimo tych niepokojących znaków, nikt z otoczenia nie zakładał, że ta obsesyjna fascynacja doprowadzi do najgorszego scenariusza. Jak akcentuje osoba z bliskiego otoczenia oprawcy, 36-latek w żadnej ze swoich wypowiedzi nie sugerował chęci wyrządzenia krzywdy polonistce.