Śmierć 39-letniego spadochroniarza w Lesznie. Nowe informacje z prokuratury

2026-05-05 15:13

39-letni Rafał z Dolnego Śląska stracił życie w trakcie skoku spadochronowego na lotnisku w Lesznie. Doświadczony skoczek miał wykonać niebezpieczną ewolucję w powietrzu. Dziennikarze "Super Expressu" dotarli do nowych informacji z prokuratury, które rzucają światło na przyczyny tej tragedii.

Dramatyczne lądowanie spadochroniarza w Lesznie

Zmarły 39-latek był pasjonatem podniebnych ewolucji z ogromnym stażem. Dramat rozegrał się podczas lotniczej majówki zorganizowanej w Wielkopolsce, gdzie mężczyzna przygotowywał się do oddania swojego 1070. skoku w życiu. Początkowo wszystko przebiegało bez zarzutu, a warunki pogodowe sprzyjały uczestnikom wydarzenia – świeciło słońce i wiał jedynie lekki wiatr. Po opuszczeniu samolotu na wysokości czterech kilometrów cała grupa bez problemów otworzyła czasze. Czworo skoczków bezpiecznie dotknęło ziemi w wyznaczonym punkcie lądowania, jednak 39-latek uderzył w murawę z ogromnym impetem.

- Wstępne ustaliliśmy, że mężczyzna zginął w wyniku nieprawidłowo wykonanego manewru „180"

Powyższe ustalenia przekazał mediom Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Śledczy podejrzewają, że doświadczony skoczek zainicjował ten skomplikowany obrót na zdecydowanie zbyt małej wysokości. Manewr ten stosuje się w końcowym etapie zbliżania do ziemi - polega na ostrym skręcie i nagłej zmianie kierunku lotu o 180 stopni. Niestety, w tym przypadku ewolucja zakończyła się fatalnym upadkiem. Mimo błyskawicznie podjętej akcji ratunkowej i reanimacji, życia poszkodowanego nie dało się uratować.

- Sprzęt spadochronowy, na którym skakał był sprawny i spełniał wszelkie wymagania dotyczące bezpieczeństwa skoków

Taki komunikat wydali organizatorzy podniebnego wydarzenia, działający pod szyldem Strefy Leszno.

Prokuratura o sekcji zwłok 39-latka z Dolnego Śląska

Funkcjonariusze błyskawicznie zabezpieczyli cały ekwipunek, z którego w dniu tragedii korzystał zmarły skoczek. Zakończyła się również zarządzona przez śledczych sekcja zwłok.

- Wiemy już, że przyczyną śmierci były rozległe obrażenia wielonarządowe, charakterystyczne dla upadku z wysokości

Doprecyzował w rozmowie z redakcją "Super Expressu" prokurator Łukasz Wawrzyniak. Wyjaśnianiem dokładnych okoliczności tego fatalnego zdarzenia zajmuje się obecnie również Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych. Dziennikarze zapowiadają monitorowanie postępów w śledztwie. Wyrazy głębokiego współczucia składamy rodzinie oraz przyjaciołom tragicznie zmarłego spadochroniarza.

Śmiertelny wypadek w Sieprawiu