Tragedia pod Piłą. W pożarze zginęło dwoje małych dzieci. Burmistrz: "Nie mogę dojść do siebie"

2026-03-24 13:53

To wydarzenie wstrząsnęło mieszkańcami Wysokiej pod Piłą. W pożarze mieszkania zginęło dwoje małych dzieci. Mimo dramatycznej walki ratowników o ich życie, nie udało się ich uratować. Na miejscu wciąż trwają czynności wyjaśniające przyczyny tragedii.

Tragiczny pożar w Wysokiej. Strażacy walczyli o życie dzieci

Dramatyczne zdarzenia rozegrały się we wtorek, 24 marca, o godzinie 8:01 w miejscowości Wysoka niedaleko Piły. Według informacji przekazanych przez Komendę Wojewódzką Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu, po dotarciu na miejsce ratownicy zastali w pełni rozwinięty pożar w jednym z mieszkań wielorodzinnego budynku.

Ogień wybuchł w pojedynczym lokalu. Przed przyjazdem ratowników z budynku zdążyło ewakuować się dziewięć osób. Strażacy ochotnicy, którzy weszli do zadymionego obiektu, wynieśli na zewnątrz kolejne trzy osoby: starszą kobietę z wyższego piętra oraz dwoje małych dzieci z płonącego mieszkania. Niestety, mimo błyskawicznie podjętej reanimacji, nie udało się uratować życia półtorarocznego chłopca oraz trzyletniej dziewczynki.

Z ustaleń wynika, że dzieci przebywały pod opieką matki. Kobieta uległa podtruciu dymem, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

„W mieszkaniu były dokładnie trzy osoby: dwójka dzieci i matka, która w ewakuowała oknem z innego pomieszczenia, ponieważ w momencie pożaru przebywała w innym pokoju” – relacjonuje dziennikarzowi Radia Eska Mateusz Kentzer ze straży pożarnej w Pile.

Wstrząsające relacje po tragedii pod Piłą

Na miejsce tego dramatycznego zdarzenia przyjechał również burmistrz Wysokiej, który był wyraźnie poruszony sytuacją.

„Nie mogę dojść do siebie. To we mnie siedzi, ponieważ człowiek widzi małe dzieci reanimowane przez 15-20 minut przez ratowników. Po prostu czekaliśmy na przywrócenie funkcji życiowych i się nie udało” – powiedział.

Śledztwo w sprawie pożaru w Wysokiej

Mieszkańcy miejscowości są głęboko wstrząśnięci zaistniałą tragedią.

W akcji gaśniczej brało udział łącznie dziewięć zastępów straży pożarnej, w tym jednostki zawodowe i ochotnicze. Zadysponowano także śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Gdy strażacy zakończyli dogaszanie ognia, na miejscu pojawili się biegli. Ich zadaniem jest teraz szczegółowe zbadanie okoliczności i ustalenie dokładnych przyczyn wybuchu pożaru, który pochłonął dwa młode życia.