Zaskakujące tłumaczenie podejrzanych o atak na Jaśkowiaka. Mówią o broni komediowej!

2026-06-18 11:10

Rzut tortem to nie akt przemocy, a użycie broni komediowej – w ten sposób dwaj mężczyźni tłumaczą swoje zachowanie wobec prezydenta Poznania. Kamil Siemaszko i Patryk Szynkowski, związani z ruchami miejskimi, usłyszeli zarzuty po incydencie, do którego doszło podczas sesji Rady Miasta. Sprawcom grozi więzienie.

Atak tortem na prezydenta Jaśkowiaka

Sytuacja miała miejsce we wtorek, 16 czerwca, i błyskawicznie obiegła media. W trakcie sesji poznańskiej Rady Miasta, gdy dyskutowano o absolutorium dla prezydenta za realizację budżetu na 2025 rok, do Jacka Jaśkowiaka zbliżyło się dwóch mężczyzn. Jeden z nich zamierzał wręczyć samorządowcowi „wilczy bilet”, z kolei drugi cisnął w twarz prezydenta słodkim wypiekiem. Rzucając tortem, sprawca głośno oświadczył, że to wyraz braku zaufania mieszkańców do polityki obecnego włodarza miasta.

Jacek Jaśkowiak, po tym jak jego twarz i ubranie pokryły się bitą śmietaną, zareagował bardzo emocjonalnie. Zwracając się do napastników, nazwał ich hołotą, co tylko spotęgowało nerwową atmosferę na sali posiedzeń.

Kim są napastnicy? Mówią o "broni komediowej"

Interwencja służb była natychmiastowa, a sprawcy zamieszania zostali ujęci. Kamil Siemaszko, zidentyfikowany jako rzucający tortem, usłyszał zarzuty związane ze znieważeniem funkcjonariusza publicznego oraz naruszeniem jego nietykalności. Jego towarzysz, Patryk Szynkowski, będzie odpowiadał za współudział, ponieważ jego działania miały na celu odwrócenie uwagi od zbliżającego się kolegi z ciastem. Po opuszczeniu komendy zorganizowali spotkanie z dziennikarzami na placu Kolegiackim. Tłumaczyli tam, że ich akcja była odpowiedzią na ignorowanie postulatów społecznych przez magistrat. Wytykali prezydentowi rzekome wspieranie interesów deweloperów, nieprawidłowości w Zarządzie Dróg Miejskich oraz wysokie ceny biletów komunikacji miejskiej. Argumentowali przy tym, że użycie tortu nie stanowiło przemocy, lecz wykorzystanie broni komediowej, która rzekomo należała się prezydentowi.

Sprawcom grozi więzienie

Konsekwencje tego niecodziennego protestu mogą być bardzo poważne. Mężczyznom grozi kara nawet do trzech lat za kratkami. Nałożono na nich środki zapobiegawcze, w tym policyjny dozór oraz zakaz kontaktowania się z prezydentem i zbliżania do siedziby magistratu. Obaj zatrzymani wyrazili zgodę na podawanie swoich pełnych danych personalnych oraz wizerunku w mediach.

Sonda
Byłeś/aś kiedyś świadkiem przemocy?
Gość Eski Poznań - Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania