Kontrowersje wokół memów na wystawie w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie
O napiętej sytuacji wokół gnieźnieńskiej ekspozycji poinformowali szeroko dziennikarze poznańskiej "Gazety Wyborczej". Z oficjalnych informacji udostępnionych przez instytucję wynika, że wystawa miała na celu zaprezentowanie średniowiecza w zupełnie nowym świetle, pokazując m.in. współczesne, popkulturowe adaptacje dawnych dzieł sztuki i motywów. Wydarzenie kulturalne zainaugurowano w ostatnich dniach stycznia.
Na starcie nic nie wskazywało na to, że muzealne zbiory staną się zarzewiem poważnego konfliktu światopoglądowego. Sytuacja uległa drastycznej zmianie przez... memy z wizerunkiem m.in. Jezusa. Taka forma przekazu wywołała natychmiastowe oburzenie wśród lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości. Temat szybko nabrał rozgłosu, trafiając pod obrady sejmiku wielkopolskiego, a oficjalny komunikat w tej sprawie opublikowali również duchowni z miejscowej archidiecezji.
"W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej informacjami dotyczącymi wystawy [...] pragniemy wyrazić nasze głębokie zaniepokojenie sposobem wykorzystania wizerunków oraz obrazów chrześcijańskich. Dla osób wierzących przedstawione obrazy nie są jedynie elementem kulturowego przekazu, lecz stanowią wyraz najgłębszych prawd wiary oraz przestrzeń przeżycia duchowego. Wykorzystywanie ich w kontekście humorystycznym, opatrzonym komentarzami prezentowanymi na wystawie, budzi ból oraz poczucie braku należnego szacunku wśród wiernych" - napisał rzecznik ks. Remigiusz Malewicz, dodając przy tym, że archidiecezja szanuje "wolność twórczości artystycznej oraz autonomię instytucji kultury", które jednak wiążą się z odpowiedzialnością i wrażliwością.
Według doniesień "Gazety Wyborczej", pod wpływem nacisków organizatorzy wycofali najpierw trzy budzące sprzeciw prace, a niedługo potem z wystawy zniknęło łącznie około trzydziestu obrazków. Dyrektor placówki Michał Bogacki nie ukrywał w rozmowie z medium, że "gdyby mógł cofnąć czas, nie zdecydowałby się na obecność tych memów na wystawie".
Zachowane prace opatrzono komentarzem, że autorzy w żadnym wypadku nie zamierzali nikogo obrazić i była to wyłącznie ekspresja artystyczna. W dyskusję zaangażowały się także osoby broniące niezależności twórczej, dla których wszelkie próby odgórnej ingerencji w kształt wystawy mogą być formą cenzury.
Wielkopolski pałac jak z baśni - zobacz zdjęcia: