Spis treści
Makabryczne znalezisko podczas egzekucji komorniczej
Gdyby nie narastające zaległości finansowe, dramat 86-letniego mieszkańca Poznania mógłby pozostać tajemnicą jeszcze przez wiele miesięcy. Do mieszkania na osiedlu Bolesława Śmiałego wkroczył komornik w towarzystwie funkcjonariuszy policji, aby przeprowadzić czynności egzekucyjne. Zamiast dłużnika, urzędnicy zastali wewnątrz przerażający widok. Na kanapie znajdowały się zmumifikowane zwłoki. Wstępne szacunki sugerują, że do zgonu mężczyzny mogło dojść nawet w 2022 roku.
Polecany artykuł:
Trudności z identyfikacją i przyczyny śmierci
Stan odnalezionego ciała jest na tyle zaawansowany, że służby napotkały poważne trudności z natychmiastowym potwierdzeniem tożsamości zmarłego. Choć wszystko wskazuje na to, że jest to właściciel lokalu, Józef G., śledczy muszą przeprowadzić szczegółowe badania. Prokuratura ma również problem z dotarciem do jakichkolwiek krewnych mężczyzny. Na ten moment nieznana pozostaje bezpośrednia przyczyna śmierci seniora, a biegli będą musieli ustalić, czy doszło do nieszczęśliwego wypadku, czy zgon nastąpił z przyczyn naturalnych.
Sąsiedzi myśleli, że wyjechał
Blok, w którym doszło do tragedii, to ogromny budynek mieszczący ponad 200 lokali. Mimo tak licznego sąsiedztwa, zniknięcie starszego pana nie wzbudziło podejrzeń mieszkańców. Józef G. uchodził za osobę stroniącą od ludzi i często wyjeżdżającą, dlatego jego długa nieobecność została zinterpretowana jako kolejna podróż. Sąsiedzi przyznają, że był on typem samotnika, co dodatkowo uśpiło ich czujność.
Automatyczne przelewy maskowały tragedię
Fakt śmierci mężczyzny pozostawał nieodkryty głównie ze względu na systematyczne regulowanie opłat czynszowych. Józef G. posiadał stałe zlecenie przelewu do Poznańskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, dzięki czemu administracja nie odnotowała żadnych długów. Alarm podniesiono dopiero wtedy, gdy przestały wpływać opłaty za media, co poskutkowało interwencją komorniczą. Co ciekawe, z mieszkania nie wydobywał się żaden niepokojący zapach, a przepełniona skrzynka na listy również nie skłoniła nikogo do sprawdzenia, co dzieje się z lokatorem.