Jak ustaliliśmy, prezydent Jacek Jaśkowiak nie zamierza odnosić się do treści Białej Księgi ani jej analizować. W jego ocenie wystarczające są wnioski zawarte w protokole kontroli ZDM. Sam Wiśniewski przekonuje jednak, że dokument kontroli pomija kluczowy kontekst sprawy - w tym fakt, że dyrektor ZDM został poproszony przez służby o zachowanie dyskrecji i niepodejmowanie działań wobec obserwowanego pracownika, aby nie zakłócić śledztwa.
- Zależało mi na tym, żeby mieszkańcy mogli poznać fakty i dokładną chronologię działań, a nie spekulacje czy domysły. Dyrektor ZDM zgłosił sprawę służbom na rok przed aresztowaniem pracownika i działał zgodnie z ich zaleceniami - podkreśla Mariusz Wiśniewski.
Były wiceprezydent zwraca uwagę, że w Białej Księdze znalazły się również zastrzeżenia ZDM do protokołu kontroli, który jego zdaniem błędnie ocenia nadzór nad pracownikiem w okresie trwających czynności operacyjnych. Wiśniewski zaznacza, że tylko organy ścigania miały narzędzia do wykrycia mechanizmu korupcyjnego, bo proceder miał odbywać się poza strukturami urzędu.
- Każdy urzędnik ma obowiązek zgłosić podejrzenie przestępstwa. Inaczej byłoby, gdyby dyrektor tych informacji nie przekazał policji. To, że został za to zwolniony, rodzi bardzo zły sygnał dla całej administracji” - dodaje były wiceprezydent.
Wiśniewski zapowiada, że Biała Księga ma zamknąć etap publicznej dyskusji o faktach, ale nie wyklucza podjęcia w przyszłości kroków prawnych w związku z wypowiedziami prezydenta miasta. Jego zdaniem sprawa stawia fundamentalne pytanie o to, czy w samorządzie opłaca się zgłaszać korupcję i współpracować ze służbami.
Prezydent Jacek Jaśkowiak nie chciał komentować sprawy. Informacje podane wyżej przekazała nam jego rzeczniczka.