Spis treści
Historia pałacu w Mojej Woli
Nietypowa konstrukcja powstała w połowie XIX wieku jako myśliwska posiadłość księcia brunszwicko-oleśnickiego Wilhelma. Prace budowlane sfinalizowano między 1854 a 1855 rokiem na podstawie wizji architekta Carla Wolfa. Już na etapie projektu zrezygnowano z tradycyjnego kamienia i tynku na rzecz drewna, nawiązując tym samym do popularnego wówczas stylu szwajcarskiego. To sprawiło, że gmach od początku mocno odróżniał się od typowych siedzib szlacheckich w tamtym regionie.
Wyjątkowa elewacja z kory portugalskiego dębu
Największym fenomenem tej wielkopolskiej posiadłości jest bez wątpienia jej zewnętrzne wykończenie. Ściany rezydencji obłożono korą dębu korkowego, którą specjalnie sprowadzono z Portugalii, co w realiach XIX wieku było rozwiązaniem niezwykle innowacyjnym. Zabieg ten nie tylko zapewnił budynkowi doskonałą izolację chroniącą przed chłodem i wilgocią, ale też pozwolił mu idealnie wtopić się w leśny krajobraz. Obecnie szacuje się, że na całym kontynencie europejskim zachowały się zaledwie dwie budowle o podobnej specyfice.
Posiadłość w Wielkopolsce za 4,5 mln zł. Trwa walka o zabytek
Jak donosi portal gloswielkopolski.pl, ten historyczny obiekt trafił właśnie na rynek nieruchomości. Za kwotę 4,5 miliona złotych potencjalny nabywca otrzyma:
- zabytkowy budynek pałacowy,
- rozległą działkę o powierzchni 189 tysięcy metrów kwadratowych,
- przestrzeń użytkową wynoszącą 1884 metry kwadratowe.
Taka inwestycja wiąże się jednak z kolosalnymi wyzwaniami. Przywrócenie dawnej świetności tak unikatowej i nietypowej konstrukcji będzie wymagało ogromnej wiedzy eksperckiej oraz gigantycznych nakładów finansowych. Los niszczejącego z roku na rok pałacu w Mojej Woli budzi ogromny niepokój lokalnej społeczności oraz miłośników historii. Z tego powodu w mediach społecznościowych ruszyła inicjatywa „Ratujmy pałac myśliwski w Mojej Woli”, która ma na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na postępującą degradację tego architektonicznego skarbu.
