Premier Wielkiej Brytanii w wielkopolskiej wsi. Szukał śladów rodziny. Co odkrył?

2026-02-24 13:11

Mieszkańcy Budzisława Starego w powiecie kolskim byli świadkami niezwykłej wizyty. Do niewielkiej miejscowości przyjechał premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer wraz z małżonką. Para spędziła tam kilka godzin, próbując odnaleźć dom rodzinny przodków Victorii Starmer. Choć podróż miała charakter prywatny, obecność ochrony i limuzyn wywołała spore poruszenie.

Keir i Victoria  Starmer

i

Autor: AP Photo, Sołectwo Budzisław Stary/Facebook / Associated Press

Prywatna podróż premiera

Wizyta miała przebiegać w pełnej dyskrecji, jednak kolumna samochodów w małej miejscowości natychmiast zwróciła uwagę mieszkańców. Brytyjski premier Keir Starmer pojawił się w Budzisławiu Starym wraz z żoną Victorią. Małżonka polityka, nosząca panieńskie nazwisko Alexander, ma polsko-żydowskie korzenie. Jej rodzina ze strony ojca wyemigrowała z kraju jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Przez cztery godziny para bezskutecznie szukała domu przodków Victorii.

Tragiczne losy krewnych

Dla małżeństwa kultywowanie pamięci o żydowskim pochodzeniu jest niezwykle istotne. Podróż do Polski wiązała się z dużym ładunkiem emocjonalnym, ponieważ historia rodu naznaczona jest tragedią Holokaustu. Wiadomo, że nikt z dalszej rodziny Victorii Starmer nie przeżył nazistowskiej okupacji. Pierwsze kroki w poszukiwaniu informacji o przodkach skierowano do domu miejscowej sołtys.

Szukali tych najstarszych, którzy kojarzyliby przodków Bernarda Alexandra. Niestety, nikt takich ludzi nie zna i nie pamięta. Gdyby przyjechali dwa lata wcześniej, to byłaby jeszcze szansa, bo wtedy żyli starsi mieszkańcy wsi - mówi Maria Benec.

Bezskuteczne poszukiwania

Brytyjski przywódca osobiście angażował się w rozmowy z lokalną społecznością. Odwiedził między innymi sąsiada z naprzeciwka oraz kilku innych gospodarzy, pytając o dawnych mieszkańców. Niestety, upływ czasu zatarł ślady przeszłości. Budzisław Stary to dziś niewielka osada, w której żyje zaledwie około 300 osób.

Dyskretna ochrona służb

Starmerowie zdecydowali się na tę podróż, wykorzystując wolny weekend w grafiku szefa rządu. Choć wizyta miała charakter ściśle prywatny i rodzinny, wymagała odpowiedniego zabezpieczenia logistycznego. Nad bezpieczeństwem gości czuwali funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa oraz lokalna policja.

Oto kot Larry, Chief Mouser to the Gabinet Office, czyli pierwszy Myszołap w Wielkiej Brytanii