Kanalizacja w Wielkopolsce zatkana po tłustym czwartku. Pracownicy wyciągali z rur dziesiątki pączków

2026-02-18 6:46

Do bardzo niecodziennej sytuacji doszło w Słupi pod Kępnem. Pracownicy lokalnych wodociągów musieli w sobotę ręcznie udrażniać przepompownię. Powodem zatoru była... ogromna liczba pączków wrzuconych do sieci kanalizacyjnej. Sprawa wywołała wielką dyskusję w internecie!

Pączki zapchały rury w Słupi

i

Autor: Wodociągi Kępińskie/ Facebook

Słodki zator w przepompowni. Pączki zapchały kanalizację w Wielkopolsce

Do tego szokującego zdarzenia doszło tuż po tłustym czwartku w miejscowości Słupia niedaleko Kępna. Służby techniczne zostały wezwane do udrożnienia sieci, a przyczyna zatoru okazała się - delikatnie mówiąc - zaskakująca. Wewnątrz instalacji oraz w lokalnej przepompowni odkryto dziesiątki pączków, które zamiast na talerze, trafiły do rur. Skala problemu była na tyle duża, że maszyny nie poradziły sobie same i konieczna była interwencja pracowników, którzy ręcznie usuwali namoknięte ciasto.

„Tłusty czwartek dotarł nawet do przepompowni w Słupia pod Kępnem. W sobotę pracownicy Wodociągów Kępińskich czyścili zatkany rurociąg oraz przepompownię z pączków, które nie powinny trafić do kanalizacji. Przypominamy, że kanalizacja nie jest miejscem na odpady spożywcze, a takie sytuacje mogą powodować poważne awarie. Zachęcamy wszystkich do odpowiedzialnego korzystania z sieci kanalizacyjnej” – poinformowały w komunikacie Wodociągi Kępińskie.

Oskarżenia wobec piekarni i kłótnia w sieci o pączki w rurach

Publikacja zdjęć z interwencji wywołała spore poruszenie, szczególnie że początkowo sugerowano winę miejscowej cukierni. Wywołało to natychmiastową reakcję internautów, którzy stanęli w obronie lokalnego przedsiębiorcy. W komentarzach wskazywano, że wyrzucone wypieki mogły być tanimi produktami z marketów, a nie wyrobami rzemieślniczymi. Głos zabrała również sama piekarnia, kategorycznie zaprzeczając, by odpady pochodziły z jej zakładu. Ostatecznie spółka wodociągowa wycofała się z niefortunnych sugestii, a zdjęcia nietypowego zatoru nadal krążą w sieci jako przestroga.