Ewa Jemielita wylicza uchybienia w poznańskim ZOO. Radna mówi o spleśniałym sianie
Radna Prawa i Sprawiedliwości, Ewa Jemielita, przeprowadziła w ostatnich dniach kontrolę w poznańskim ogrodzie zoologicznym. Jej zdaniem sytuacja na miejscu jest bardzo zła, a stan karmy dla zwierząt budzi ogromne zastrzeżenia. Radna osobiście sprawdziła zapasy siana, które znajduje się w stodole i jest przeznaczone dla słoni. Podczas przeglądania pierwszej z brzegu kostki paszy odkryła, że jest ona mocno spleśniała, co może zagrażać zdrowiu mieszkających w ogrodzie zwierząt.
Odmawiano mi dostępu do wielu pomieszczeń, do których na co dzień mogą wchodzić osoby postronne. Ja jako osoba kontrolująca przez cały czas byłam zbywana hasłem, że nie wolno, bo pani dyrektor ds. hodowlanych sobie po prostu nie życzy. [...] Wchodzę i biorę pierwszą kostkę siana, pierwszą z brzegu. I co tam widzę? Ja mam na to dokumentację i filmową i dźwiękową. No widzę potężne skażenie pleśnią w tej pierwszej kostce siana. No po prostu tam się po prostu zsypały te zarodniki, tam było siwo tego pyłu, jak potrząsnęło tam ręką - powiedziała radna Ewa Jemielita.
Oprócz problemów z paszą radna wskazała na inne nieprawidłowości. Wspomniała między innymi o przeterminowanych lekach oraz niewłaściwej temperaturze w chłodniach. Podczas kontroli miało dochodzić do dziwnych sytuacji, w których pracownicy ogrodu próbowali blokować radnej dostęp do niektórych budynków i zaplecza, tłumacząc to dobrem zwierząt.
Przedstawiciele poznańskiego ZOO odpierają zarzuty. Tłumaczą zasady bezpieczeństwa
Do zarzutów radnej odniósł się Remigiusz Koziński z poznańskiego ogrodu zoologicznego. Zapewnia on, że placówka nie ma nic do ukrycia, a pewne ograniczenia podczas kontroli wynikały wyłącznie z procedur bezpieczeństwa. Według niego wpuszczanie osób postronnych na bezpośrednie zaplecza zwierząt mogłoby zestresować zarówno podopiecznych, jak i pracowników, co w skrajnych przypadkach prowadzi do groźnych wypadków. Odniósł się również do kwestii temperatury w chłodniach, gdzie przechowywane są padłe zwierzęta.
Nie ma przepisów, które regulują temperaturę w chłodni, jeżeli dotyczy to padłych zwierząt. Pani radna operowała przepisami dotyczącymi produktów spożywczych. Zakładam, że nie traktuje zwierząt, które są martwe i które są w chłodni, jako produktów spożywczych. [...] Temperatura w chłodni jest u nas ustalona poniżej zera. Pani radna powoływała się na sytuację, że temperatura w pewnym momencie była nieco wyższa. Też nadal poniżej zera, ale nie miała tych minus 8, minus 9 stopni. Ale to wynikało z tego, że pani radna sprawdzała poziom temperatury dosłownie w kilka chwil po tym, jak drzwi do chłodni były otwarte - wyjaśnił Remigiusz Koziński.
Przedstawiciel ogrodu podkreślił, że placówka starała się ułatwić radnej pracę, udostępniając jej między innymi meleks do poruszania się po dużym terenie ZOO oraz oddelegowując pracowników do pomocy. Jego zdaniem oskarżenia o zagrożenie epidemiologiczne są przesadzone i służą celom politycznym, a nie faktycznemu dobru zwierząt.
Co dalej z kontrolą w ogrodzie zoologicznym? Radna zapowiada skargi
Sprawa konfliktu wokół poznańskiego ZOO będzie miała swój ciąg dalszy w odpowiednich urzędach. Ewa Jemielita zapowiedziała, że nie zostawi tak tej sprawy i złoży oficjalne skargi do Inspekcji Weterynaryjnej oraz Nadzoru Farmaceutycznego. Radna chce, aby specjaliści ocenili, czy standardy opieki i higieny w placówce są zachowane. Dodatkowo zamierza zawnioskować do prezydenta Poznania o natychmiastowe zawieszenie dyrektora ogrodu w jego obowiązkach służbowych.
Wszystkie zebrane dowody, w tym nagrania dźwiękowe i filmy z kontroli, mają zostać przedstawione na najbliższym posiedzeniu komisji rewizyjnej. Zgodnie z planem, pełny i szczegółowy raport z działań kontrolnych radnej ma być gotowy do końca czerwca 2026 roku. Dopiero wtedy dowiemy się, jakie będą ostateczne konsekwencje tej kontroli dla władz poznańskiego ZOO.