To nie był pokaz dla efektu, ale dla wyobraźni.- Chcemy przemówić obrazem, pokazać ile specjalistycznego sprzętu potrzeba, by podjąć działania ratownicze - mówi Tomasz Olczyk, komendant wielkopolskiej policji. - Pamiętajmy, że ratownicy działają w zagrożeniu swojego życia i zdrowia.
Z kolei straż zaznacza, że żadna instytucja nie jest w stanie zabezpieczyć człowieka przed… jego własną lekkomyślnością.- Zima kusi, każdy chce spróbować się przejść po lodzie - przyznaje Tomasz Wiśniewski, komendant wielkopolskiej straży pożarnej. – Ale nie jesteśmy Skandynawią. Jednego roku mamy taflę, w kolejnym lód jest cienki i zdradliwy. Dlatego nie zachęcamy, żeby na niego wchodzić.
Ratownicy tłumaczą, że wpadnięcie do przerębla to szok, błyskawiczne wychłodzenie i walka z odzieżą, która wciąga pod wodę.- Najważniejsze to czas i pomoc drugiego człowieka - mówi Tomasz Wiśniewski. - Jeśli widzimy, że ktoś wpadł, dzwonimy pod 112, a potem staramy się podać mu coś długiego: kij, kurtkę, szalik. Nigdy nie wbiegamy bez zastanowienia, najpierw oceniamy bezpieczeństwo.
W ćwiczeniach brali udział także uczniowie. Licealista Marcel przyznał, że sam kiedyś próbował spacerów po zamarzniętych jeziorach.- Za dzieciaka wchodziłem. Teraz już wiem, że nie można. Po dzisiejszym pokazie wiem też, jak pomagać. Najpierw własne bezpieczeństwo, potem pomoc i telefon pod 112. Wchodząc na lód, żeby pomóc rozkładamy ciężar ciała jak najszerzej.
Pokaz ma być początkiem serii działań edukacyjnych. Służby liczą, że w tym sezonie nie będą musiały używać sprzętu ratowniczego w realnych akcjach.