Pokaz ratownictwa na lodzie w Poznaniu. Służby ostrzegają: zima kusi, ale konsekwencje mogą być śmiertelne

2026-01-19 14:12

Gruba tafla lodu na poznańskich jeziorach prezentuje się tej zimy wyjątkowo okazale, ale służby przypominają: to wciąż żywioł, który nie wybacza błędów. Na jednym z akwenów strażacy oraz policjanci przeprowadzili dziś pokaz ratownictwa lodowego. Ćwiczenia miały uświadomić, ile sprzętu i wysiłku potrzeba, by uratować osobę, pod którą załamał się lód.

Akcja ratownicza lód

i

Autor: Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu/ Materiały prasowe

To nie był pokaz dla efektu, ale dla wyobraźni.- Chcemy przemówić obrazem, pokazać ile specjalistycznego sprzętu potrzeba, by podjąć działania ratownicze - mówi Tomasz Olczyk, komendant wielkopolskiej policji. - Pamiętajmy, że ratownicy działają w zagrożeniu swojego życia i zdrowia.

Z kolei straż zaznacza, że żadna instytucja nie jest w stanie zabezpieczyć człowieka przed… jego własną lekkomyślnością.- Zima kusi, każdy chce spróbować się przejść po lodzie - przyznaje Tomasz Wiśniewski, komendant wielkopolskiej straży pożarnej. – Ale nie jesteśmy Skandynawią. Jednego roku mamy taflę, w kolejnym lód jest cienki i zdradliwy. Dlatego nie zachęcamy, żeby na niego wchodzić.

Ratownicy tłumaczą, że wpadnięcie do przerębla to szok, błyskawiczne wychłodzenie i walka z odzieżą, która wciąga pod wodę.- Najważniejsze to czas i pomoc drugiego człowieka - mówi Tomasz Wiśniewski. - Jeśli widzimy, że ktoś wpadł, dzwonimy pod 112, a potem staramy się podać mu coś długiego: kij, kurtkę, szalik. Nigdy nie wbiegamy bez zastanowienia, najpierw oceniamy bezpieczeństwo.

W ćwiczeniach brali udział także uczniowie. Licealista Marcel przyznał, że sam kiedyś próbował spacerów po zamarzniętych jeziorach.- Za dzieciaka wchodziłem. Teraz już wiem, że nie można. Po dzisiejszym pokazie wiem też, jak pomagać. Najpierw własne bezpieczeństwo, potem pomoc i telefon pod 112. Wchodząc na lód, żeby pomóc rozkładamy ciężar ciała jak najszerzej.

Pokaz ma być początkiem serii działań edukacyjnych. Służby liczą, że w tym sezonie nie będą musiały używać sprzętu ratowniczego w realnych akcjach.