Makabryczne odkrycie w Swarzędzu. 46-letnia kobieta postrzelona w głowę
Początkowe doniesienia z połowy sierpnia ograniczały się do podstawowych faktów. Zranioną 46-latkę znaleziono na klatce schodowej w jednym z bloków komunalnych na terenie Swarzędza niedaleko Poznania. Miała ranę postrzałową głowy. Szybko wykluczono, by obrażenia powstały na skutek samookaleczenia. Funkcjonariusze od razu założyli, że doszło do brutalnego ataku, gdy ofiara wracała z pracy.
Sprawca użył do tego broni czarnoprochowej - informował sierżant Michał Wiśniowski z poznańskiej policji, dając, że na miejsce natychmiast skierowaliśmy znaczne siły policyjne.
Poszukiwania 51-letniego Remigiusza Z. Trwała obława na byłego partnera Hanny H.
Do tragedii doszło zaledwie kilka kroków od drzwi jej mieszkania. Głównym podejrzanym błyskawicznie stał się były życiowy partner kobiety, więc rozpoczęto zakrojoną na szeroką skalę obławę. W akcję zaangażowano psy tropiące oraz drony. Jeszcze zanim zdołano ująć 51-letniego Remigiusza Z., prokuratura skierowała do sądu wniosek o 30-dniowy areszt poszukiwawczy, co umożliwiło wydanie listu gończego.
Policjanci cały czas byli też tutaj niedaleko kamienicy - mówią Super Expressowi sąsiedzi ofiary, którzy bali się wychodzić z domu.
Mundurowi mieli nosa. Mężczyzna - po ponad dobie od ataku - pojawił się pod domem i został złapany.
Chciał zabrać swój rower - mówi jeden z sąsiadów.
Kulisy dramatu. Hanna H. dawała byłemu partnerowi kolejne szanse
Poszkodowana pracowała jako sprzedawczyni w jednym z lokalnych sklepów. Zatrzymany mężczyzna był jej partnerem przez kilkanaście lat, wychowywali wspólnie nastoletnią córkę. Mieszkańcy kamienicy wspominają, że 51-latek miał problem z alkoholem i bywał agresywny, przez co okoliczni sąsiedzi woleli schodzić mu z drogi.
Poszarpał mojego męża, rozwalił dzieciom plac zabaw na podwórku - mówi jedna z sąsiadek, która zapewnia, że nikt nie przypuszczał, że w szopce, w której często przesiadywał, miał broń.
Kluczowy motyw: rozstanie. Remigiusz Z. przyznał się do winy
Zdaniem śledczych, to niedawne zakończenie związku doprowadziło do tragicznych wydarzeń. Mężczyzna nie mógł zaakceptować decyzji swojej byłej partnerki.
Hania chciała już się z nim rozstać dawno, bo nie była z nim szczęśliwa, ale dawała mu kolejne szanse i tak problem narastał. Tym razem nie chciała go już widzieć, na pewno nie spodziewała się, że może być zdolny do takiego bestialstwa - mówią znajomi Hanny.
Już jak się wyprowadził z kamienicy, wracał tutaj i przesiadywał w szopce na podwórku, bo podobno miał tutaj internet - dodają sąsiedzi.
Walka o życie Hanny H. w poznańskim szpitalu. Sprawcy grozi dożywocie
Obecnie bliscy czuwają przy łóżku ciężko rannej kobiety w szpitalu w Poznaniu. Jej stan określany jest jako krytyczny. Podejrzany musi liczyć się z niezwykle surowymi konsekwencjami, w tym z karą dożywotniego pozbawienia wolności za swój czyn.
Podejrzany się przyznał, wyjaśnił, że zrobił to z miłości. Prokurator wnioskuje o jego 3 miesięczny areszt. Broń czarnoprochowa , którą się posłużył została zabezpieczona podczas jego zatrzymania i będzie przed badań - mówi Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.