Rakieta SpaceX spłonęła nad Polską. Naukowcy wykryli zaskakujący ślad w atmosferze

2026-02-27 10:11

Lutowy przelot i deorbitacja drugiego stopnia rakiety Falcon 9 były widoczne nad dużą częścią kraju. Poza wrażeniami wizualnymi i szczątkami znalezionymi na ziemi, zdarzenie to miało inne, niewidoczne gołym okiem skutki. Badacze potwierdzili obecność nietypowego pierwiastka w górnych warstwach atmosfery.

Dziś start Falcon 9

i

Autor: zdjęcie ilustracyjne/ Pixabay.com Dziś start Falcon 9

Spalenie się rakiety Falcon 9 nad Wielkopolską

W lutym mieszkańcy zachodniej Europy oraz Polski byli świadkami spektakularnego zjawiska - na niebie pojawiła się jasna kula światła. Niedługo po tym wydarzeniu na terenie naszego kraju zaczęto natrafiać na szczątki, które okazały się elementami drugiego stopnia rakiety Falcon 9 należącej do SpaceX. Część tych fragmentów, w tym zbiorniki kompozytowe, spadła w okolicach Wielkopolski, co szczegółowo relacjonowaliśmy w poprzednich materiałach. Okazuje się jednak, że spalenie się konstrukcji nie ograniczyło się tylko do wrażeń wzrokowych i zaśmiecenia terenu. Najnowsze analizy wskazują na powstanie mierzalnego śladu chemicznego, który utrzymał się w górnych partiach atmosfery.

Polska Agencja Kosmiczna o szczątkach rakiety Elona Muska

Według danych udostępnionych przez Polską Agencję Kosmiczną, nad terytorium Rzeczypospolitej doszło do deorbitacji obiektu o masie zbliżonej do czterech ton. Służby mundurowe oraz firmy specjalistyczne zabezpieczały odnalezione w różnych lokalizacjach fragmenty maszyny. Przedstawiciele koncernu SpaceX potwierdzili wystąpienie usterki w procedurze ściągania rakiety z orbity, zapewniając równocześnie, że spadające elementy nie zawierają substancji zagrażających zdrowiu ludzi.

Zjawiskiem zainteresowali się badacze z Niemieckiego Instytutu Fizyki Atmosfery im. Leibniza. Zespół pod wodzą Robina Winga i Gerda Baumgartena dokonał pomiarów górnych warstw atmosfery zaledwie kilka godzin po przelocie płonących szczątków. Użycie precyzyjnych systemów lidarowych pozwoliło na dokonanie zaskakującej obserwacji. Instrumenty zarejestrowały znaczący wzrost stężenia litu na wysokościach od 94 do 97 kilometrów nad powierzchnią planety.

Publikacja wyników badań w Communications Earth & Environment

Rezultaty tych analiz ukazały się na łamach prestiżowego periodyku naukowego „Communications Earth & Environment”, na co powołuje się serwis polskieradio24.pl. Jest to pierwsze w historii twarde potwierdzenie faktu, że spalające się kosmiczne śmieci zostawiają chemiczny podpis w wysokich partiach atmosfery. Dotychczasowe przypuszczenia zyskały tym samym dowód w postaci konkretnych danych pomiarowych.

Skąd wziął się lit w górnych warstwach atmosfery?

Obecność tego pierwiastka w konstrukcji statków kosmicznych nie jest przypadkowa i wynika z technologii stosowanych przez inżynierów. Lit wykorzystuje się w przemyśle kosmicznym głównie w dwóch obszarach:

  • jako składnik lekkich stopów metali, na przykład w połączeniu z aluminium, z których buduje się kadłuby rakiet;
  • w ogniwach litowo-jonowych, odpowiadających za zasilanie systemów pokładowych.

Gwałtowny proces spalania materiałów podczas wejścia w atmosferę uwolnił ten metal, tworząc jego skoncentrowaną warstwę w mezosferze. Naukowcy zastanawiają się obecnie nad długofalowymi skutkami tego zjawiska.

  • Zanieczyszczenia metaliczne są zdolne do wchodzenia w reakcje, które mogą zaburzać naturalny bilans promieniowania atmosferycznego.
  • Pojawienie się nowych cząsteczek może mieć wpływ na procesy związane z warstwą ozonową lub sprzyjać formowaniu się tak zwanych obłoków srebrzystych.
Quiz o kosmosie. Sławosz Uznański zdobyłby 10/10. A ty?
Pytanie 1 z 10
Musimy zacząć od bohatera ostatnich dni. W jakim mieście urodził się Sławosz Uznański-Wiśniewski?