15-latek nie przeżył próby harcerskiej. Rodzice Dominika wybaczyli opiekunom

2026-04-02 14:37

Piętnastoletni Dominik M. stracił życie podczas próby zdobycia sprawności harcerskiej. Chłopak wszedł do wody po zmroku, ubrany w pełne umundurowanie i ciężkie obuwie. Za ten tragiczny w skutkach incydent przed wymiarem sprawiedliwości staną starsi koledzy z drużyny: 22-letni Marek G. oraz 20-letni ratownik Igor K.

  • Podczas wyjazdu harcerskiego w województwie wielkopolskim doszło do utonięcia 15-letniego Dominika M.
  • Dramat rozegrał się w sezonie letnim 2025 roku na wodach Jeziora Ośno.
  • Nastolatek realizował wówczas wieczorne zadanie, którego celem było uzyskanie rangi ćwika.

Latem 2025 roku nadeszły tragiczne wieści z obozu w okolicach Wolsztyna. To właśnie tam, w ramach podnoszenia swoich harcerskich kwalifikacji, śmierć poniósł Dominik M. Młody chłopak dostał polecenie od 22-letniego druha Marka G., by po zapadnięciu zmroku przepłynąć jezioro w pełnym stroju organizacyjnym i ciężkim obuwiu, a następnie rozpalić na drugim brzegu ogień. Wszystko odbywało się bez asekuracji osób dorosłych. W momencie, gdy nastolatek zaczął tonąć, obecny na miejscu 20-letni harcerz i ratownik Igor K. nie potrafił skutecznie zainterweniować i uratować mu życia.

Prokuratura odpowiedzialnością za tę tragedię obciąża opiekunów chłopca. Właśnie przekazano do sądu akt oskarżenia. Dotyczy on nieumyślnego doprowadzenia do śmierci poprzez utonięcie w Jeziorze Ośno oraz stworzenia bezpośredniego zagrożenia utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Jak przekazali śledczy, Marek G. przyznał się, że nie zagwarantował 15-letniemu harcerzowi właściwych warunków bezpieczeństwa.

„Natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do zawinienia”

– zrelacjonował prokurator Wawrzyniak. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości ujawnili również inny, niezwykle poruszający aspekt tego śledztwa. Obaj młodzi mężczyźni wykazali skruchę i żal z powodu tragedii.

„Uzyskali przebaczenie od rodziców pokrzywdzonego”

– przekazał prokurator nadzorujący tę sprawę.

12-latek wpadł wprost pod dostawczaka! Nagranie mrozi krew w żyłach