Jak tłumaczy Adam Kobyłka z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, obsługa urządzenia jest prosta, ale jego znaczenie - kluczowe.
- Wkładamy wtyczkę do gniazda ładowania i uruchamiamy ją. Samochód „myśli”, że się ładuje i w tym momencie nie jest w stanie się poruszyć. To dla nas bardzo ważne podczas wypadków, żeby auto nagle nie ruszyło - wyjaśnia strażak.
To szczególnie istotne w przypadku pojazdów elektrycznych, które w przeciwieństwie do spalinowych, mogą zostać uruchomione bez klasycznego „przekręcenia kluczyka”.
- Może dojść do zwarcia, silniki mogą się uruchomić. Dzięki tej wtyczce mamy pewność, że pojazd nie odjedzie - dodaje Kobyłka.
Nowe rozwiązanie nie odcina całkowicie prądu w aucie, ale blokuje jego zdolność do jazdy. To znacząco zwiększa bezpieczeństwo ratowników podczas ewakuacji poszkodowanych.
Zakup sprzętu to efekt współpracy służb i samorządu. Jak podkreśla marszałek województwa Wojciech Jankowiak, chodzi przede wszystkim o minimalizowanie ryzyka.
- To wszystko jest związane z bezpieczeństwem, przede wszystkim samych ratowników. W takich sytuacjach mogą być narażeni na porażenie wysokim napięciem, dlatego zdecydowaliśmy się na zakup tych wtyczek - mówi.
Do wielkopolskich jednostek trafiło łącznie 31 urządzeń, każde warte około 5 tysięcy złotych. Sprzęt będzie dostępny w każdej komendzie powiatowej. Komendant wielkopolskiej PSP Tomasz Wiśniewski zaznacza, że choć to nie jest przełom technologiczny, to realne wsparcie w codziennej pracy.
- To nie jest panaceum na wszystkie zdarzenia, ale daje nam pewność, że podczas działań nie dojdzie do porażenia prądem i że ratownicy mogą bezpiecznie działać - podkreśla.
Strażacy przypominają też, że pożary samochodów elektrycznych są wciąż rzadkie - stanowią kilka, kilkanaście przypadków rocznie w skali kraju.
31 wtyczek trafi do komend w Poznaniu, Kaliszu, Pile, Lesznie i Koninie.