Pracownicy poznańskiego lotniska walczą o podwyżki. W czwartek zorganizowali pikietę, podczas której głośno mówili o swoich postulatach oraz o dotychczasowych rozmowach z zarządem portu lotniczego.
Do tej pory odbyły się dwa spotkania mediacyjne. Niestety w związku z brakiem jakichkolwiek postępów w mediacjach i naszym zdaniem lekceważącym podejściem Zarządu spółki pracownicy lotniska postanowili dobitniej okazać swoje niezadowolenie - mówił Przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność w Porcie Lotniczym Poznań Ławica, Krzysztof Cierzniak.
Związkowcy o proponowanych podwyżkach: To jest tylko próba dogonienia najniższej krajowej
Pracownicy lotniska początkowo domagali się podwyżki o 1500 zł dla wszystkich oraz wyznaczenia klarownych ścieżek awansu zawodowego. Władze lotniska za pierwszym razem zaproponowały podwyżkę o 4,6%.
Oczekiwania związkowców są wygórowane, nieadekwatne do bieżącej sytuacji. Liczymy na to, że no tak trzy do pięciu spotkań to będzie maksymalny czas, kiedy ten spór się zakończy i liczymy przede wszystkim na ugodę - powiedział nam pod koniec marca rzecznik prasowy poznańskiego lotniska, Błażej Patryn.
Związkowcy z dotychczasowych propozycji zarządu portu lotniczego nie są zadowoleni.
Przekaz medialny zarządu lotniska wskazuje, że otrzymaliśmy ofertę podwyżki w wysokości 4,6%, co stanowi kwotę około 260 zł brutto. Ocenę co do jakości tej oferty, po latach finansowych zaniedbań, pozostawiamy Państwu. Cały czas mówimy tylko i wyłącznie o raczkowaniu za najniższą krajową, a nie wzrostach. Nie możemy nazywać tego żadnymi podwyżkami, to jest tylko i wyłącznie próba dogonienia wzrastającej najniższej krajowej. Inflacja drenuje portfel pracownikom ludziom równo. Wydaje nam się, że każdy powinien tak zwaną systemową podwyżkę otrzymać - dodaje Krzysztof Cierzniak.
Nie będzie porozumienia? Będą utrudnienia dla pasażerów!
Najświeższa propozycja zarządu lotniska to 10% podwyżki. Związkowcy nadal nie są z niej zadowoleni, bo - jak podkreślają - podwyżka wyniosłaby około 500 złotych brutto.
Władze portu tłumaczą, że spółka nadal wychodzi z kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa. Protestujący odbijają jednak piłeczkę i podkreślają, że - w porównaniu z pracownikami innych lotnisk w Polsce - ich wynagrodzenia są najniższe.
Związkowcy podczas czwartkowej manifestacji zapowiedzieli również, że był to ostatni pokojowy protest. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z władzami lotniska, kolejne protesty mogą wpłynąć na ruch lotniczy, a to odczują już pasażerowie. Te planowane są jednak najwcześniej na czerwiec.