Robert Konieczny zdobył ogromną popularność w sieci dzięki zdradzaniu tajemnic branży funeralnej. Autor książki „Moja przyjaciółka śmierć. Kulisy zawodu grabarza” aktywnie obala powszechne mity na temat przygotowywania zmarłych do pochówku. Twórca internetowy gościł niedawno w podcaście „Chodzą Słuchy”, gdzie w rozmowie z Małgorzatą Tomaszewską wrócił wspomnieniami do najtrudniejszego momentu w swojej karierze. Mężczyzna ze łzami w oczach opowiedział o przygotowaniach do pogrzebu 3-letniej dziewczynki, co okazało się dla niego niezwykle traumatycznym przeżyciem.
- To była 3-letnia dziewczynka, którą odebrałem ze szpitala, a później przygotowywałem i przeprowadzałem jej ceremonię pogrzebową. Pamiętam do dzisiaj, jak leżała na stole, gdzie ją ubierałem. Pamiętam, jak wkładałem do białej trumienki ją i jej misia. Pamiętam, co działo się w kaplicy, jak zareagowali rodzice, zwłaszcza mama - mówił Robert Konieczny, wyraźnie poruszony. - Mama wyciągała tę dziewczynkę z trumienki - dodał, powstrzymując łzy.
Po tych słowach pracownik zakładu pogrzebowego musiał na moment przerwać wywiad. Przyznał otwarcie, że powrót do tamtych dramatycznych chwil wciąż wywołuje w nim ogromne poruszenie, a bolesne emocje w ogóle nie słabną. Zdradził jednocześnie, jak zachowuje się podczas wizyt na cmentarzu, gdzie ostatecznie spoczęło ciało małej dziewczynki.
Dramatyczny pogrzeb 3-latki. Grabarz opuścił ceremonię
Podczas ostatniego pożegnania dziecka Robert Konieczny zdołał jedynie opuścić trumnę do grobu. Zrezygnował z dalszych obowiązków i nie odebrał wieńców, ponieważ całkowicie przytłoczył go ból. Podkreślił, że taka sytuacja i opuszczenie miejsca pochówku zdarzyły mu się pierwszy raz w życiu.
- Tam był jej starszy brat, który niesamowicie płakał. Musiałem odejść, bo nie dałem rady. To był jedyny pogrzeb, z którego pod koniec odszedłem, bo nie dałem rady - powtarzał podczas rozmowy.
Mężczyzna zaznaczył, że pamięć o małej zmarłej wciąż jest w nim żywa. Zawsze, gdy odwiedza nekropolię, na której pochowano dziecko, kieruje swoje kroki w stronę jej nagrobka. Zapala znicz i wita się z trzylatką słowami: „siema młoda, co tam u ciebie?”. Głęboka wiara pomaga grabarzowi utrzymać pozytywne spojrzenie na ostateczność, ponieważ ufa on, że zmarli czekają na nas po drugiej stronie.
Bolesne wyznanie twórcy internetowego wywołało falę współczucia w mediach społecznościowych. Internauci masowo komentowali tę historię, dziękując mu za otwartość. Pracownik branży funeralnej zapewnia, że nadal zamierza edukować społeczeństwo i oswajać ludzi z trudnymi tematami, wyciągając z mrocznych doświadczeń cenne życiowe lekcje.
Powyższe wspomnienia stanowią dowód na to, jak ogromnym obciążeniem psychicznym potrafi być praca przy przygotowywaniu zmarłych do pochówku.