Zabytkowy krzyż problemem dla rolników. Kto się nim zajmie?

Trzy instytucje mogą zaopiekować się zabytkowym krzyżem, znajdującym się na prywatnym polu rolników. Zdaniem Beaty Matusiak, szefowej kaliskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu, trzeba go przekazać w darowiźnie gminie, parafii lub muzeum.

Krzyż
Autor: Canva.com

Sprawa dotyczy zabytkowego krzyża drewnianego o wysokości 4 metrów z 1864 r. autorstwa Franciszka Nowaka z Raszew. Obiekt został wpisany do rejestru zabytków na podstawie decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lesznie z 16 listopada 1989 r.

Co dalej z krzyżem? Jest problemem dla rolników

Krzyż stoi przy drodze na prywatnej działce o pow. 3 ha w Nepomucenowie w pow. krotoszyńskim. Właścicielami ziemi są Marzena i Hubert Serek, którzy twierdzą, że krzyż nie jest ich własnością. - W dokumentach dotyczących nabycia prawa własności brakuje jakiejkolwiek wzmianki na temat przydrożnego krzyża i jego przynależności do właściciela gruntu - powiedzieli PAP.

Zdaniem Beaty Matusiak z treści księgi wieczystej wynika, że małżonkowie są właścicielami ziemi oraz posadowionego na niej krzyża. - Właściciele nieruchomości, uprzednio też rodzina, od momentu wpisu do rejestru zabytków, tj. od 1989 r. wiedzieli, że są właścicielami zabytku. Członek rodziny, będący wówczas właścicielem nieruchomości, brał udział w procedurze wpisu do rejestru tego krzyża – zapewniła w rozmowie z PAP konserwator zabytków.

Szansa na załatwienie sprawy pojawiła się w 2003 r., kiedy znowelizowano Ustawę o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Zgodnie z wprowadzonymi zmianami Serkowie mieli trzy lata na podjęcie decyzji o rezygnacji z prawa własności do krzyża. - Ponieważ tego nie zrobili, muszą się nim opiekować zgodnie z wytycznymi konserwatora zabytków - stwierdziła Matusiak.

Grzywna na rolników? Czy ją zapłacą?

W 2020 r. inspektor z kaliskiej delegatury przeprowadził kontrolę stanu krzyża. W sporządzonym protokole podkreślił, że krzyż jest zaniedbany i trzeba poddać go renowacji. Na kontrolę powrócił rok później. Okazało się, że nic nie zrobiono. Dlatego nałożono na nich karę łączną w wysokości 20 tys. zł. - Nałożenie grzywny wynika z faktu odmowy podejmowania przez nich jakichkolwiek działań mających na celu poprawę stanu zachowania drewnianego krzyża – powiedziała Matusiak.

Dodała, że małżonkowie powinni byli podjąć współpracę z państwowymi organami ochrony zabytków. Wskazała, że mogliby też przekazać krzyż w darowiźnie na rzecz gminy, parafii lub muzeum.

Dyrektor Muzeum Regionalnego im. Hieronima Ławniczaka w Krotoszynie Piotr Mikołajczyk powiedział PAP, że instytucja przyjmuje darowizny. - W naszych zbiorach są zabytki związane z przydrożnymi kapliczkami i krzyżami. Bardzo często tego typu sprawami zajmują się samorządy sołeckie. Wiele takich zabytków wyremontowano samodzielnie, a jeżeli zabytek był w kiepskim stanie, to przekazywano nam do muzeum. W jego dotychczasowym miejscu stawiano replikę  - wyjaśnił.

Jeśli jesteście świadkami ciekawego wydarzenia w Waszej okolicy, piszcie do nas i ślijcie zdjęcia na [email protected]!