Spis treści
Zabójstwo Natalii K. Zaczęło się od kłótni o pieniądze na pościel
Do tych tragicznych wydarzeń doszło 11 lipca ubiegłego roku. Tego dnia Natalia K. wybrała się na wizytę do logopedy z dwuletnim synkiem oraz jego ojcem, Jarosławem S. Mężczyzna w ogóle nie powinien kontaktować się z byłą partnerką, ponieważ ciążyły już na nim podejrzenia o stosowanie wobec niej przemocy, jednak kobieta zamierzała odzyskać od niego gotówkę wyłożoną na dziecięcą pościel.
- Cały czas mówiła, że mam jej oddać 160 złotych. Miała też do mnie pretensje, że za mało pieniędzy przelewam, a przecież nie było jeszcze żadnego wyroku – mówił śledczym Jarosław S.
Jarosław S. wpadł w szał i zaatakował byłą partnerkę nożem
Kiedy po opuszczeniu poradni cała trójka znalazła się w mieszkaniu, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Roszczenia finansowe ze strony Natalii K. doprowadziły Jarosława S. do wściekłości i wybuchu niekontrolowanej furii.
Napastnik chwycił za nóż i rzucił się na kobietę. Zadawał jej ciosy na oślep po całym ciele, trafiając w szyję, brzuch oraz serce. Drobnej budowy Natalia K. była całkowicie bezbronna wobec takiej agresji, a całe mieszkanie spłynęło krwią. Najbardziej wstrząsający w tej historii jest fakt, że podczas tej krwawej jatki dwuletni synek pary przebywał w tym samym lokalu.
- Syn był w małym pokoju. Nie chciałem, żeby ją widział i żeby miał traumę – tłumaczył potem Jarosław S.
Zamordował matkę swojego dziecka i poszedł do spowiedzi
Po dokonaniu zbrodni sprawca nakrył zwłoki Natalii K. ręcznikiem, po czym zabrał syna i odwiózł go do dziadków. Następnie w towarzystwie swojego ojca udał się do kościoła, gdyż poczuł nagłą potrzebę wyspowiadania się z popełnionego czynu. Dopiero po wizycie w świątyni poszedł na komisariat policji, gdzie zrelacjonował funkcjonariuszom krwawą rzeź i został zatrzymany.
Jarosław S. wciąż czeka na wyrok
Proces przed Sądem Okręgowym w Poznaniu ruszył w czerwcu. Podczas kolejnej rozprawy, która odbyła się w listopadzie, zaplanowano przesłuchania świadków, w tym między innymi funkcjonariusza policji. Ostatecznie jeden z wezwanych świadków nie pojawił się w sądzie, co uniemożliwia szybkie zakończenie tego procesu.
Na Jarosławie S. ciąży zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. W trakcie składania wyjaśnień przed sądem mężczyzna starał się przekonać wymiar sprawiedliwości, że nie planował tej zbrodni.