Chcą uznania małżeństwa jednopłciowego w Poznaniu. Protestowali przed urzędem stanu cywilnego!

Protestujący chcieli uznania małżeństwa Macieja i Bartosza zawartego w Berlinie. Podobne sprawy miały już swój finał we Wrocławiu i w Warszawie i zostały zaakceptowane przez urzędników. W Poznaniu póki co na taki obrót spraw się nie zapowiada.

Protest przed urzędem
Autor: BŁ Protest przed urzędem

Poznański urząd aktu na razie nie uznaje

Aktywiści z organizacji Homokomando zebrali się pod Urzędem Stanu Cywilnego, by domagać się wpisania do polskich ksiąg aktu małżeństwa Macieja i Bartosza, które zostało zawarte za granicą. Choć inne miasta, jak Wrocław czy Warszawa, dokonują już takich transkrypcji bez wyroków sądowych, w Poznaniu sprawa utknęła w martwym punkcie. Jak powiedzieli nam protestujący kierownik urzędu ma zwlekać z decyzją do sierpnia.

Linus Lewandowski z Homokomando podkreśla, że prawo pozwala na niezwłoczne działanie: „To jest wybór, jakie prawa i wartości są dla pana kierownika ważne. Czy Poznań ma być tęczowy, czy brutalny?”. Zdaniem protestujących, urzędnicy bezpodstawnie przedłużają procedury, zasłaniając się „tabelkami” i formularzami. Pikietujący wręczyli mu nawet gotowy przewodnik jak taką sprawę załatwić, tak jak w wyżej wymienionych miastach.

W dokumencie tym znalazły się przede wszystkim: wyroki sądów oraz aktualne przepisy prawa dotyczące tego zagadnienia, instrukcje techniczne, które krok po kroku wyjaśniają, jak dokonać wpisu w systemie urzędowym, a także szczegółowe wskazówki dotyczące wypełniania formularzy, w tym informacje o tym, gdzie należy wpisać numer PESEL, a w których miejscach tego nie robić - kończy Lewandowski.

Konstytucja jako tarcza kontrmanifestantów

Tuż obok protestujących pojawili się przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina, którzy kategorycznie sprzeciwiają się uznawaniu związków osób tej samej płci. Powołują się oni na artykuł 18 Konstytucji RP, definiujący małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Iwona Lester z fundacji ostrzega przed prawnymi konsekwencjami takich decyzji: "Przeciwnikom transkrypcji nie chodzi o to, by zabraniać komukolwiek bycia parą czy okazywania sobie uczuć. Prawo do miłości nie może wiązać się z rozmontowywaniem prawa państwowego,  oni tak naprawdę wkładają nogę w drzwi, żeby później adoptować dzieci”. Według kontrmanifestantów, działania urzędników w innych miastach są wręcz przestępstwem, a Polska powinna chronić dzieci przed „demoralizacją”. Spór o to, czyje argumenty zwyciężą w poznańskim urzędzie, wciąż pozostaje nierozstrzygnięty.

Jacek Jaśkowiak apeluje o cierpliwość i ostrzega przed prawnym chaosem.

Prezydent Poznania podkreśla, że w kwestii transkrypcji trwa obecnie okres przejściowy, a miasto nie może pozwolić sobie na ryzyko wydawania aktów, których ważność mogłaby zostać później podważona. Jaśkowiak zaznacza, że choć inne miasta mogą wykazywać się większą „odwagą”, to działają one z ryzykiem unieważnienia takich dokumentów w przyszłości. „Chcemy to zrobić dobrze” – deklaruje prezydent, dodając, że nie zamierza ulegać presji medialnej czy wpisom na Facebooku, ponieważ ewentualna wadliwość dokumentu byłaby dla samej pary wielkim problemem. Jednocześnie przypomina o swoim wieloletnim wsparciu dla środowiska LGBT, zaznaczając, że Poznań pod względem pomocy dla tej społeczności i tak wypada powyżej średniej krajowe