Kwiatodzielnia w Komornikach to hit. Na czym polega darmowa wymiana roślin?
W Komornikach pod Poznaniem powstało miejsce, które działa na podobnych zasadach jak popularne jadłodzielnie. Zamiast jedzenia, na specjalnie przygotowanym regale mieszkańcy znajdują jednak kwiaty doniczkowe, rośliny ogrodowe oraz sadzonki. Pomysł narodził się w Centrum Integracji Społecznej, gdy pracownicy szukali sposobu na zagospodarowanie nadmiaru roślin z własnego ogrodu. Okazało się, że chętnych do wymiany nie brakuje, a punkt szybko stał się ważnym miejscem na mapie miejscowości.
Początek był taki, że założyliśmy sobie ogród w Centrum Integracji Społecznej i że dobrze byłoby pozyskać kwiaty, ale też się móc z nimi dzielić. I na kształt trochę takich jadłodzielni stwierdziliśmy, że możemy stworzyć miejsce, gdzie mieszkańcy będą mogli oddawać kwiaty albo też będą mogli sobie zabierać od innych mieszkańców. [...] Stworzyliśmy grupę, dzięki której mieszkańcy dowiedzieli się, że jest coś takiego jak kwiatodzielnia. No i czekaliśmy na reakcję. Na reakcję nie trzeba było długo czekać, ponieważ osób, które chcą mieć kwiaty albo hodują, jest bardzo dużo - powiedziała Maria Stangierska, kierowniczka centrum.
Inicjatywa ma nie tylko wymiar ekologiczny, ale przede wszystkim społeczny. Pozwala na oszczędności, co jest szczególnie ważne dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na drogie zakupy w centrach ogrodniczych. Dzięki kwiatodzielni każdy ma szansę na darmowe hobby i upiększenie swojego otoczenia. Choć początkowo planowano wymianę tylko roślin ogrodowych, szybko dołączyły do nich kwiaty domowe, które świetnie radzą sobie na zewnątrz od wiosny aż do jesieni.
Maria Stangierska o popularności kwiatodzielni. Rośliny znikają w mgnieniu oka
Zainteresowanie punktem wymiany przerosło oczekiwania twórców. Rośliny, które trafiają na regał, często znikają z niego w ciągu zaledwie kilku godzin. Maria Stangierska żartobliwie nazywa to miejsce "komornickim trójkątem bermudzkim", bo rotacja towaru jest błyskawiczna. Pracownicy centrum starają się dbać o porządek i, jeśli to możliwe, opisywać przyniesione kwiaty, aby nowi właściciele wiedzieli, jak się nimi zajmować. Sprawdzają w internecie wymagania konkretnych gatunków i przypinają karteczki z informacją, czy dana roślina lubi słońce i czy nadaje się do domu, czy do ogrodu.
Wydaje mi się, że osoby, które biorą kwiaty, są bardziej świadome tego, co chcą albo jakie kwiaty potrzebują do domu. Czy to są małe, czy duże, no bo to bardzo często miejsce określa, jakie kwiaty możemy i czy mamy dużo słońca. [...] To, co my robimy, jeżeli możemy i jesteśmy w stanie wychwycić moment, kiedy ktoś zostawia nam kwiaty, przykleić nazwę z kwiatem i napisać, czy to jest ogrodowy, czy to jest domowy, napisać nazwy, czasami jeżeli wrzucamy na stronę grupy danego kwiatka, to szukamy w internecie, jaki kwiat ma wymagania - tłumaczyła Maria Stangierska w rozmowie z reporterem radia ESKA.
Przykładem ogromnego sukcesu akcji była historia ze skrzydłokwiatami. Kierowniczka centrum osobiście przygotowała około 30 sadzonek z dwóch dużych roślin. Mimo że nie było nawet wystarczającej liczby doniczek i ziemi, przez co rośliny trafiły na regał w wiaderkach z wodą, wszystkie znalazły nowych właścicieli w ciągu zaledwie dwóch dni. To pokazuje, że zapotrzebowanie na taką formę sąsiedzkiej pomocy jest ogromne.
To jest takie trochę zabawne, że tak dwa dni, ale to widać, że naprawdę ludzie chcą mieć kwiaty. I czasami to też jest fajne dla osób, które nie mają może tyle pieniędzy, żeby sobie tyle kwiatów powkładać na parapety czy do domu. I to jest fantastyczne, bo to jest takie fantastyczne społeczne działanie. Bez pieniędzy, jedyne co musieliśmy to zainwestować w regał - dodała kierowniczka.
Jak założyć własną kwiatodzielnię? Ważne zasady i dbanie o sadzonki
Sukces w Komornikach może być inspiracją dla innych miejscowości. Maria Stangierska podkreśla, że techniczne aspekty prowadzenia takiego punktu nie są skomplikowane, ale wymagają pewnego przygotowania. Najważniejszą rzeczą jest solidny regał. W Komornikach uczestnicy zajęć w centrum sami zbudowali i pomalowali mebel. Musi być on przytwierdzony do podłoża, aby nie przewrócił go wiatr, oraz zabezpieczony przed wilgocią. Ważna jest też regularna opieka – pracownicy centrum pilnują podlewania roślin, również w weekendy.
Trzeba zabezpieczyć regał, żeby się nie przewrócił i musi być zabezpieczony tak, żeby jeżeli woda będzie się wylewać z doniczek, żeby po prostu nie uszkodziła półki. I to jest wszystko. Mamy regał, biało-czerwone półki, słupki są malowane troszeczkę jak słupki graniczne, biało-czerwone, żeby z daleka było widać naszą kwiatodzielnię. [...] Zrobiliśmy, że można zabrać ze sobąod jednej do trzech sadzonek. No jeżeli ktoś potrzebuje więcej, no to trudno, no niech zabierze więcej, aczkolwiek no aż tyle nigdy nie mamy jednorazowo - wyjaśniała przedstawicielka Centrum Integracji Społecznej.
Organizatorzy mają już plany na rozszerzenie akcji. Oprócz samych roślin na regale mają pojawiać się także osłonki do doniczek, które często zalegają ludziom w piwnicach czy garażach. To kolejny krok w stronę ekologii i niemarnowania przedmiotów. Kwiatodzielnia w Komornikach będzie działać aż do pierwszych przymrozków, kiedy to niska temperatura mogłaby zaszkodzić wystawionym okazom. Maria Stangierska zachęca inne domy kultury i ośrodki pomocy do stawiania podobnych regałów, bo to tani i prosty sposób na integrację mieszkańców i wzajemną pomoc.
Polecany artykuł: