Koniec "tygrysiej afery" w Wielkopolsce? Maciej M. handlował dzikimi zwierzętami. W końcu usłyszy wyrok

2026-02-05 19:05

Twierdził, że prowadzi cyrk, jednak zdaniem ekologów była to jedynie zasłona dymna. Według ich ustaleń Maciej M. z Pyszącej w Wielkopolsce uczynił z hodowli tygrysów, lampartów i pum dochodowy interes, a zwierzęta miały trafiać na sprzedaż. 16 lutego 2026 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu ma wydać wyrok w procesie mężczyzny prowadzącego hodowlę w Pyszącej pod Śremem. Macieja M. oskarżono o 19 przestępstw, w tym o znęcanie się nad zwierzętami. Szczegóły poniżej.

Koniec tygrysiej afery w Wielkopolsce? Maciej M. handlował dzikimi zwierzętami. W końcu usłyszy wyrok

i

Autor: PAWEŁ JASKÓŁKA/SUPER EXPRESS

Hodowca dzikich zwierząt czeka na wyrok. Prokuratura żąda więzienia i wieloletnich zakazów

W poniedziałek, 2 lutego 2026 roku przed Sądem Okręgowym w Poznaniu zakończyło się postępowanie w sprawie Macieja M. Prokuratura domaga się uznania go za winnego i wymierzenia kary łącznej dwóch lat więzienia, a także nałożenia dziesięcioletniego zakazu posiadania jakichkolwiek zwierząt oraz prowadzenia działalności związanej z ich wykorzystywaniem lub oddziaływaniem na nie. Jeszcze surowszej kary żąda pełnomocniczka Fundacji „Viva!”, występującej jako oskarżyciel posiłkowy — wniosła o 3,5 roku pozbawienia wolności. Obrońcy oskarżonego stoją natomiast na stanowisku, że Maciej M. powinien zostać uniewinniony ze wszystkich zarzutów.

Sąd Okręgowy w Poznaniu ma wydać wyrok w tej sprawie 16 lutego.

„Tygrysia afera” wybuchła w 2017 r. Do wioski pod Śremem zjechali się wtedy obrońcy zwierząt, inspektor weterynarii i pracownicy poznańskiego zoo. Służby znalazły tam niemal 300 zwierząt, w tym gatunków chronionych. W asyście policji odebrali Maciejowi M. m.in. 6 tygrysów, 5 lampartów, 2 pumy, 2 karakale, 2 rysie, 2 oceloty.

Wszystkie te zwierzęta są zaliczane do niebezpiecznych pierwszej kategorii. Mogą je posiadać tylko cyrki, placówki badawcze i ogrody zoologiczne – mówi mecenas Katarzyna Topczewska, pełnomocnik Fundacji Viva! Właściciel hodowli tłumaczył, że prowadzi cyrk, czego jednak materiał dowodowy nie potwierdził. Nie było namiotu cyrkowego, nie sprzedawał biletów…

Interwencja przeprowadzona na terenie hodowli była jedną z największych tego typu akcji w Polsce. Fundacja „Viva!” informowała, że blisko 300 zwierzętami zajmowało się zaledwie dwóch pracowników, a warunki sanitarne w pomieszczeniach i na wybiegach były skrajnie złe i stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla życia oraz zdrowia zwierząt. Po ewakuacji część z nich trafiła do polskich ogrodów zoologicznych w Poznaniu, Warszawie, Bydgoszczy i Chorzowie, natomiast pozostałe — głównie małpy oraz duże koty — zostały przewiezione do wyspecjalizowanych azylów dla dzikich zwierząt w Europie.

19 zarzutów dla właściciela nielegalnej hodowli. Grozi mu więzienie

Maciej M., właściciel nielegalnej hodowli, usłyszał łącznie 19 zarzutów. Obejmują one m.in. znęcanie się nad zwierzętami, fałszowanie dokumentów, przywłaszczenie zwierząt, łamanie praw pracowniczych oraz naruszenie unijnych przepisów dotyczących ochrony dzikich gatunków i obrotu nimi. Za wszystkie zarzucane mu czyny mężczyźnie grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Proces Macieja M. rozpoczął się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu w czerwcu 2019 roku. Maciej M. usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzętami. Sąd uznał, że Maciej M. nie prowadził cyrku. Skazał go także na 5 tys. zł grzywny, bo mężczyzna nie miał prawa trzymać gatunków niebezpiecznych dla zdrowia i życia ludzi.

- A zatem nie ma możliwości stwierdzenia, by obwiniony był uprawniony do posiadania tychże zwierząt - mówił sędzia Grzegorz Madajczak, skazując hodowcę na grzywnę.

W sądzie w Poznaniu dalej toczył się proces, w którym Maciej M. odpowiada za znęcanie się nad zwierzętami. W wyjaśnieniach składanych przed sądem Maciej M. podkreślił, że hodowlę prowadził od wielu lat i była ona wielokrotnie kontrolowana przez odpowiednie jednostki administracyjne, a także przez powiatowego i wojewódzkiego lekarza weterynarii.

- W miarę rozwoju ewaluowało to w kierunku cyrku, ponieważ chciałem nie tylko hodować i eksponować zwierzęta, ale też wykorzystywać je w celach rozrywkowych, np. przez ich udział w reklamach – mówił.

Oskarżony tłumaczył, że tego typu działalność „nie jest niczym nowym w Polsce i Europie”.

Rz czy ż? Ó czy u? To największe pułapki w polskiej ortografii
Pytanie 1 z 25
Pióro czy piuro?
Garaż 14 | ESKA ROCK
Źródło: Koniec "tygrysiej afery" w Wielkopolsce? Maciej M. handlował dzikimi zwierzętami. W końcu usłyszy wyrok