Nieprzyjemny incydent miał miejsce 28 maja, gdy dzieci przebywały we Włoszech. Szczegóły tego zdarzenia przekazał „Fakt”, opierając się na rozmowie z dyrektorem gnieźnieńskiej „ósemki”, Markiem Machińskim, który przedstawił kulisy tej sytuacji.
Dyrektor placówki zaznaczył, że wycieczka była przygotowana przez sprawdzone biuro turystyczne, a powrót grupy do kraju zaplanowano na kolejny dzień. Zanim jednak uczestnicy zdążyli zakończyć zwiedzanie, padli ofiarą bezczelnych złodziei, którzy zepsuli końcówkę wyjazdu.
29 maja uczniowie mieli wrócić do kraju. I tak się stało. Ale dzień wcześniej, 28 maja, w samym Rzymie okradziono ich autokar. Nawet dokładnie nie wiadomo, kiedy i w którym momencie to się stało. To był biały dzień, między 14.30 a 20. W pojeździe cały czas było dwóch kierowców – powiedział w rozmowie z „Faktem” Marek Machiński.
Sprawcy włamali się do zewnętrznego kufra, umiejscowionego z tyłu autokaru. Złodzieje zabrali łącznie 22 sztuki bagażu, w tym walizki 19 uczniów, a także nauczycielki i przewodnika, pozbawiając ich podstawowych rzeczy.
W utraconych torbach podróżnych znajdowała się odzież, środki higieniczne, kupione pamiątki, prywatny sprzęt elektroniczny oraz pieniądze. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że w dwóch skradzionych walizkach znajdowały się dokumenty paszportowe dwojga uczestników wycieczki.
Sprawa od razu została zgłoszona policji, kontaktowaliśmy się też z ambasadą RP w Rzymie, bo okazało się, że dwoje uczniów miało ze sobą podwójne dokumenty i razem z dwiema walizkami zniknęły też paszporty – relacjonował dyrektor szkoły.
W obliczu tego kryzysu grupa wykazała się niezwykłą współpracą. Uczniowie wspierali się nawzajem, użyczając sobie odzieży i przyborów, natomiast brakujące elementy ekwipunku na bieżąco uzupełniali wychowawcy.
Szef szkoły z uznaniem wypowiedział się także o zachowaniu opiekunów prawnych dzieci, którzy bardzo spokojnie i racjonalnie zareagowali na wieści o kradzieży mienia we Włoszech.
Nie spotkaliśmy się nawet ze słowem krytyki, wszyscy zdają sobie sprawę, że to jest zdarzenie losowe, nikt nie ma do nikogo pretensji – zaznaczył.
Dyrektor podkreśla, że rozmiar kradzieży wprawił wszystkich w osłupienie. Chociaż odnalezienie utraconych rzeczy graniczy z cudem, władze szkoły mają nadzieję na rekompensatę z wykupionej polisy. Z perspektywy nauczycieli kluczowe pozostaje to, że wszystkie dzieci całe i zdrowe zameldowały się z powrotem w Polsce.