Niespodziewana decyzja PZPN-u!
Dla Lecha Poznań, który miał być gospodarzem, to potężny cios finansowy i logistyczny. Klub traci realne zyski z tzw. dnia meczowego. „W tym momencie jest to strata rzędu półtora miliona złotych do dwóch milionów złotych” – wylicza Janczyk. Przemysław Ofiara z redakcji sportowej SuperExpressu potwierdza, że dla klubów z największymi stadionami to ogromne pieniądze, których nikt nie chce tracić. Dodatkowym problemem jest logistyka – Lech musi zmieniać cały plan przygotowań w trakcie gry w europejskich pucharach.
PZPN prawdopodobnie chce powtórzyć sukces finałów Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, czyniąc z Wrocławia stałą arenę Superpucharu. Eksperci mają jednak wątpliwości, czy ten model się sprawdzi. „Superpuchar Polski nigdy nie miał tak wielkiej rangi i obawiam się o to, że te trybuny na stadionie we Wrocławiu... pełne nie będą” – ocenia Ofiara, podkreślając, że ranga tego meczu nie jest tak wysoka, by „przepełnić pociągi i autostrady”.
Pojawiają się też poważne pytania o bezpieczeństwo, zwłaszcza w kontekście ostatnich incydentów na stadionie Śląska. „Podziwiam optymizm działaczy PZPN, którzy w tym momencie chcieliby umieścić tam kilkanaście tysięcy kibiców dwóch drużyn, które w obydwu przypadkach nie są zaprzyjaźnione ze Śląskiem” – punktuje Janczyk, przewidując, że fani mogą po prostu zbojkotować to wydarzenie. Według źródeł, komunikacja związku z klubami kompletnie zawiodła, a same zespoły są „zażenowane i zirytowane” całą sytuacją.
Mecz ma odbyć się w połowie lipca.po