Zabójstwo w lesie pod Obornikami. Sprawcy skazani, choć ciała Marka nigdy nie odnaleziono

2026-03-04 13:05

W Sądzie Okręgowym w Poznaniu zapadł przełomowy wyrok dotyczący zbrodni sprzed blisko trzech dekad. Piotr Z. oraz Maciej P. zostali skazani na kary 15 i 14 lat pozbawienia wolności za zamordowanie swojego znajomego, Marka M. Mimo że był to proces poszlakowy, a szczątków ofiary do dziś nie odszukano, sąd uznał winę oskarżonych.

Dramatyczna historia rozpoczęła się w kwietniu 1998 roku, kiedy to Marek M. zaginął bez wieści. Przez wiele lat losy mężczyzny pozostawały nieznane, a prowadzone poszukiwania nie przynosiły żadnych rezultatów. Przełom w sprawie nastąpił dopiero po długim czasie, gdy aktami zainteresowali się funkcjonariusze CBŚP oraz poznańscy prokuratorzy. Ponowna, wnikliwa analiza materiału dowodowego i przesłuchania nowych osób pozwoliły ustalić, że tajemnicze zaginięcie było w rzeczywistości brutalnym i zaplanowanym z zimną krwią morderstwem.

Fundamentem aktu oskarżenia stały się wyjaśnienia złożone przez jednego ze sprawców, Piotra Z. To dzięki jego słowom śledczy zdołali zrekonstruować ostatnie godziny życia poszkodowanego. Ustalono, że mężczyźni wywieźli ofiarę do kompleksu leśnego w okolicy Rożnowa i Kowanówka w powiecie obornickim. Tam Marek M. został bestialsko pobity ciężkim lewarkiem w głowę, a następnie uduszony przez swoich oprawców.

Mordercy zadbali o zatarcie śladów, wrzucając przedmioty osobiste ofiary do rzeki i ukrywając zwłoki tak skutecznie, że do dzisiaj nie udało się ich zlokalizować. Motywem tej okrutnej zbrodni była chęć ukrycia przestępczej działalności oskarżonych. Mężczyźni zajmowali się wyłudzaniem pieniędzy z banków przy użyciu czeków bez pokrycia. Sprawcy działali w obawie, że ich znajomy zdecyduje się na współpracę z policją i wyda ich organom ścigania.

Decyzja sądu w tej sprawie nie jest jeszcze prawomocna. Podczas procesu Piotr Z. wyraził skruchę i przeprosił rodzinę zamordowanego kolegi. Zupełnie inną postawę zaprezentował drugi ze skazanych, Maciej P. Mężczyzna ten konsekwentnie, zarówno na etapie prokuratorskim, jak i sądowym, nie przyznawał się do winy.