Tragiczny pożar na Jeżycach w Poznaniu. Wyciągnięto ciała strażaków. Co o nich wiadomo?

Tragiczny pożar na poznańskich Jeżycach wstrząsnął mieszkańcami całej Polski. Polacy żyli nadzieją, że uwięzieni pod gruzami strażacy przeżyją. Niestety, Donald Tusk przekazał smutne wiadomości. Obaj panowie nie żyją. Co o nich wiadomo?

Pożar w Poznaniu. Doświadczeni strażacy zginęli podczas akcji. Co o nich wiemy?

Tragiczny pożar na ulicy Kraszewskiego w Poznaniu obecnie porusza całą Polskę. Kilkunastu strażaków zostało rannych oraz trzy osoby postronne. Świadkowie pożaru na Jeżycach sami relacjonowali, że skala wybuchu odrzucała nawet w sąsiednich budynkach. Jednemu z nich strażak uratował życie.

Do szpitala klinicznego trafiło kilku strażaków, którzy ucierpieli głównie przez eksplozję. Jak przekazują lekarze,

- Jeden ze strażaków odniósł poważne obrażenia. Nie tyle w związku z pożarem, co eksplozją. Odłamki szkła lub gruzu przebijały mundur strażacki, stąd rany tułowia. Również ma oparzenia w obrębie twarzy i szyi - przekazał jeden z lekarzy dla Polsat News.

Dodatkowo około 12 Donald Tusk przekazał, że dwóch strażaków uwięzionych pod gruzami - nie żyje.

Wiceszef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Wiesław Leśniakiewicz podczas konferencji poinformował, kim byli strażacy. Przekazano wiek oraz doświadczenie w zawodzie:

  • 34-letni strażak z 12-letnim stażem oraz
  • 33-letni strażak z 11-letnim stażem, ojciec dwójki dzieci.

Ich ciała zostały już wyciągnięte i przekazane na oględziny prokuratorskie.

Mieszkańcy również zaznaczają, że strażacy zachowali się bardzo bohatersko i zawdzięczają im życie.

-  Podmuch potężny. Kamienice uratowały też wozy strażackie, które przyjęły falę uderzeniową. Były dwa wybuchy, ten drugi bardzo potężny. Stałem w oknie na trzecim piętrze. To taki strzał, że nie wiem, jak opisać. Jestem roztrzępiony. Od północy jestem na nogach. Nie mogę wejść obecnie do swojego mieszkania. W tej piwnicy były akumulatory podobno. To straszne, jakby od piwnicy rakieta w górę szła. Wzięliśmy szybko psy, obudziliśmy sąsiadkę i zbiegliśmy w razie co na dół.Na szczęście straż przyjechała bardzo szybka. Jednego chłopaka strażak szybko wypchnął z klatki budynku przed drugim wybuchem. On jemu życie uratował. To wszystko trwało dosłownie sekundy  - powiedział dla Eska Poznań News pan Bartosz. 

Jak dodają rządzący, nie mają nic do zarzucenia służbom i ich działaniu.

Listen on Spreaker.